Amfiteatr Strefa Gracza Regulamin Ogłoszenia Kalendarz Eventów PokeQuizy Koloseum Dojo Przenosiny Spis MG Pora na przygodę! Strefa PBF Przygody Centrum Handlowe Arcade Centre Konkursy Laboratorium Zacisze Miejsca Spotkań Stragany Ogródki Park Krajobrazowy Safari Kreatywny Zakątek PokeLotto Biblioteka Loteria Karty Postaci Rozmowy
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Gwen Brown
2020-01-12, 10:34
Wrócić do początku, napisać wszystko od nowa...
Autor Wiadomość
Asta 
Jesień przyszła!



Discord: Asta
Dołączyła: 15 Paź 2018
Posty: 404
Skąd: Łódzkie
Wysłany: 2019-10-17, 13:07   Wrócić do początku, napisać wszystko od nowa...

Głupi, brawurowy skok był ostatnim co zdołałeś zapamiętać. Oczywiście podczas podróży w dół słyszałeś głos "oskarżyciela", jak również czułeś jego strach. Mimo wszystko obecnie wylądowałeś tutaj... Twoje ciało nadal było w jednym kawałku, a ty nie odczuwałeś większego bólu. Wcześniejsza ciemność zaczęła przechodzić w konkretny krajobraz. Po prostu siedziałeś pośrodku kwiecistej polany. Za nieznajomą dostrzegłeś kształty murów zamkowych. Lekki wiatr popychał niewielkie chmury po błękitnym niebie. Najwyraźniej zapowiadał się typowy ciepły, letni dzień. Tymczasem złotowłose dziewczę czekało na jakiekolwiek wyjaśnienia z twojej strony.
-Pytałam kim jesteś... Nie potrafisz mówić czy po prostu nie słyszysz?- Ton nieznajomej sugerował lekkie zniecierpliwienie, jak również zaniepokojenie. Może chciała ukryć fakt, że twoje przybycie ją zaskoczyło. Na pewno wylądowałeś gdzieś indziej niż rodzime miasto. Pozostawały tobie tylko domysły i najróżniejsze sugestie.
_________________
 
     
The Lich 
alias Zumi



Discord: 7umi
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 147
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-10-17, 13:41   

Nie mając pojęcia gdzie jestem i jak się tu dostałem, począłem rozglądać się gorączkowo po tej jakże dziwnej scenerii. Uczucie beznadziejności, apatii i depresji ustąpiły zaskoczeniu, ciekawości i zmieszaniu. Przetarłem oczy raz i kolejny, nadal nie wierząc do końca w to co widzę.
Kwiecista polana i zamek w tle, niczym z jakiejś bajki, niemal tworzyły w moim mózgu zgrzyt, próbując przestawić się z mroku miastowego wieczoru na taki piękny widok.
Dziewczyna również jak wyrwana z innego świata. Piękna blondynka ubrana w niecodzienną, karmazynową suknię zadała mi bardzo proste a jednak trudne pytanie.
- Ja... Amm... - Zacząłem wyraźnie skonfundowany. - Jestem Eitan. Amm... - Podrapałem się po potylicy. - Ale to pewnie za dużo nie wyjaśnia. Tak jakby... Nie do końca wiem jak się tu znalazłem.
Przetarłem dłonią po twarzy w geście zrezygnowania. No po prostu nie dało się nie zwariować.
- Czy to jest niebo? Albo jakiś czyściec czy coś w ten deseń? Bo mam wrażenie że nie powinno mnie tu być.
Rozejrzałem się raz jeszcze spodziewając się zobaczyć samego siebie jako rozkwaszoną papkę kości i mięsa na podłodze. Jakoś inaczej wyobrażałem sobie śmierć. Ale zaraz zaraz. Czyżby... Nie ma go? Nic nie słyszę. Głos zniknął? Boże święty. To jednak podziałało?
Kakofonia myśli przetoczyła się przez mój mózg w poszukiwaniu jakichkolwiek oznak Oskarżyciela.
_________________
|Eitan Vance|KP|Box| Bank|Trofea|CD|

 
 
     
Asta 
Jesień przyszła!



Discord: Asta
Dołączyła: 15 Paź 2018
Posty: 404
Skąd: Łódzkie
Wysłany: 2019-10-17, 20:24   

Pytanie dziewczyny sprawiło, że próbowałeś zrozumieć zaistniała sytuację. Niestety ciężko wyobrazić sobie coś co zakrawało wcześniej wyłącznie o mity czy legendy. Mimo wszystko nieznajoma wyglądała na nieco urażoną, gdy usłyszała twoją odpowiedź. Na pewno nie zamierzała podejść bliżej ciebie. Najprawdopodobniej uważała ludzi za dość nieprzewidywalny gatunek. Wreszcie powędrowała wzrokiem w kierunku murów zamkowych. Zapewne stamtąd przybyła zanim znalazła ciebie…
-To dziwne, żeby człowiek spał pośrodku polany tak blisko naszego miasta. Z początku myślałam, że próbowałeś uciec… Może ktoś porzucił cię tutaj na pastwę losu… Jednak twój ubiór i wygląd sugerują zupełnie coś innego… Poza tym śmiesznie mówisz. Jeśli chodzi o niebo, to masz je nad swoją głową.- Słowa złotowłosej komplikowały sytuację bardziej niż cokolwiek wyjaśniały. Przynajmniej „dama” dalej tobie towarzyszyła i nie spuszczała z ciebie wzroku. No cóż… Trudno mówić o jakimkolwiek zaufaniu, gdy minęła zaledwie chwila od dziwacznego spotkania. Choć jedna informacja sugerowała, że twoje ciało było tutaj wcześniej. Brakło widowiskowych wybuchów, asteroid, ponadczasowych portali czy magicznych zaklęć. Po prostu istniałeś tutaj już wcześniej…
-Możesz zwracać się do mnie Leo. Jednak w mieście używaj zwrotów „panno Vento”. Chyba, że masz własne plany podróży. W takim wypadku nie zatrzymuje...- Leo próbowała utrzymać pozory obojętności, jak również chłodu. Mimo wszystko jej sugestia przypominała propozycję pomocy. Tymczasem spojrzałeś jeszcze raz po okolicy. Jedyne co uległo zmianie, to krajobraz za tobą. Polana kończyła się tuż przed gęstym, mieszanym lasem. Pośrodku tego dystansu błyszczała tafla jeziora. W gęstych zaroślach dostrzegłeś kilku wędkarzy. Oczywiście wyglądem przypominali złotowłosą niż zwykłych ludzi. Natomiast „oskarżyciel” wewnątrz twojego umysłu po prostu zniknął. Trudno powiedzieć czy spał, został zablokowany przez tutejszą aurę, umarł, a może gromadził energię. Na pewno teraz mogłeś cieszyć się wolnością...
_________________
 
     
The Lich 
alias Zumi



Discord: 7umi
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 147
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-10-19, 22:50   

Boże święty. Nie spodziewałem się, że nawet samobójstwo może być takie skomplikowane. Na wszelki wypadek uszczypnąłem się jeszcze, żeby upewnić się czy żyję. Bez względu na wynik eksperymentu postanowiłem szybciutko pozbierać myśli.
Okej. Czyli leżałem tutaj sobie po prostu, nie spadłem, więc jakoś inaczej się tutaj dostałem. Trzeba tylko ogarnąć jak. Raczej żyję, więc o zaświatach nie ma mowy. Chociaż... Niebo chyba może mieć swoje własne niebo... w końcu jest w niebie. Dobra, to głupi pomysł, a blondyna ewidentnie zaprzeczyła. Czyli że jestem w sumie nie wiadomo gdzie. Nie wiadomo skąd się tu wziąłem i nie wiadomo kiedy...
No to w dupie jestem tak w skrócie. Trza się dowiedzieć wszystkiego.
Dziewczyna wydawała się nieco oschła, ale w sumie była moim jedynym punktem zaczepienia, więc póki co wolałem się go... jej nie puszczać. Postanowiłem grać w tą przedziwną grę i nie zwariować przy okazji. Postarałem się wyłączyć mózg, żeby nie przegrzał się od natłoku pytań i informacji.
Pomasowałem skronie.
- Ach rzeczywiście... Jakoś... Hmm... Nie pomyślałem o tym, żeby spojrzeć w górę.
Westchnąłem ciężko.
- Sam nie wiem skąd tu się wziąłem. Jakkolwiek dziwnie to nie zabrzmi. Bardzo chętnie dotrzymam ci towarzystwa, skoro nie masz nic przeciwko. Może dowiem się czegoś... Ach... Wybacz mój brak taktu. Nazywam się Eitan. Miło mi poznać panno Vento.
Wyciągnąłem dłoń do dziewczyny z zamiarem staroświeckiego pocałunku w dłoń. Próbowałem grać w tym przedstawieniu. Zamki, suknie i piękne damy. No jak nic zwariowałem.
- A tak właściwie to gdzie jesteśmy?
_________________
|Eitan Vance|KP|Box| Bank|Trofea|CD|

 
 
     
Asta 
Jesień przyszła!



Discord: Asta
Dołączyła: 15 Paź 2018
Posty: 404
Skąd: Łódzkie
Wysłany: 2019-10-20, 20:25   

Postanowiłeś sprawdzić stan swojego umysłu poprzez lekkie uszczypnięcie. No cóż… Spowodowało to jedynie krótkotrwałą falę bólu. Przynajmniej wiedziałeś, że wszystko działało jak należy, czyli mózg, nerwy, skóra itp… Tymczasem podjąłeś pierwszą, ale niezmiernie ważną decyzję. Wycieczka po mieście mogła przynieść kilka odpowiedzi. Szczególnie, że próbowałeś wyjaśnić dziewczynie swoją sytuację. Ogólnie mówiłeś prawdę, ale pannica zachowała wszelkie uwagi dla siebie. Natomiast twoje dobre maniery nieco ją zakłopotały. Oczywiście nie dała sobie ucałować ręki, ale dygnęła przez twą osobą niczym prawdziwa dama. Zaraz potem ruszyła powolnym krokiem w kierunku murów.
-Wiem jak masz na imię, bo wcześniej wspominałeś. Natomiast musimy już ruszać. Nie jest tutaj zbyt bezpiecznie, a szczególnie wieczorem.- Leo mówiła całkiem poważnie, ale zachowała stoicki spokój. Najwyraźniej już przywyknęła do niektórych spraw. Natomiast ty zapewne miałeś mnóstwo pytań. Nawet zacząłeś od chęci poznania nazwy tutejszej miejscowości. W końcu lepiej nie strzelić gafy wśród rodzimych mieszkańców…
-Nasza ziemia nosi nazwę Nuvoloso Mont. Obecnie jesteśmy przy szczycie jednej z pradawnych gór. Najlepiej podziwiać krajobraz z drugiej strony murów. Gdzie masz swojego towarzysza?- Najwyraźniej złotowłosa pytała o pierwszego pokemona. Trudno nie zauważyć braku pasa trenerskiego czy pokeballi. O ile tubylcy z takowych korzystali. Miałeś chwilę, żeby zadać kilka kluczowych pytań bądź zmarnować czas pogaduszkami odnośnie pierdułek...
_________________
 
     
The Lich 
alias Zumi



Discord: 7umi
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 147
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-10-27, 23:53   

Po upewnieniu się, że cała ta sytuacja nie jest snem, albo jednym wielkim zjazdem po tabsach, postanowiłem trzymać się dziewczyny. Okazała mi choć troszkę życzliwości i pomocy, toteż postanowiłem nie marnować takiej okazji. Szczególnie, że nie byłem w zbyt ciekawym położeniu. Miejsce wyjęte z innego filmu zupełnie, a w środku tego wszystkiego ja. Nie wiadomo czy naćpany, czy może schizofrenia pogłębiona na maksa, no nie wiadomo. Ale fakt faktów starałem się grać w tym teatrzyku jakoś.
Zaczęliśmy się zwijać z polanki bo ponoć wieczorami niebezpiecznie.
- A co takiego tutaj czyha po zmroku? - zapytałem z czystej ciekawości.
Kto wie? Wolałem się upewnić. Modliłem się tylko w duchu, żeby tutaj żadnych wilkołaków czy innych potworów nie było. Myśl równie irracjonalna jak cała ta sytuacja.
Nuvoloso Mont... Nazwa nie brzmiała ani trochę znajomo. Ale lepszy rydz niż nic.
- Towarzysza?... Aaa, że pokemona. Cóż... Nie posiadam. Jakoś za mną nie przepadają, nie wiem czemu. - odparłem. - A powiedz mi proszę. Jak to tutaj u was wygląda? Hm? Macie króla? Prezydenta? Magię? Silniki? Jakoś ciężko mi... hmm... pojąć gdzie się znajduję. A może który mamy rok?
_________________
|Eitan Vance|KP|Box| Bank|Trofea|CD|

 
 
     
Asta 
Jesień przyszła!



Discord: Asta
Dołączyła: 15 Paź 2018
Posty: 404
Skąd: Łódzkie
Wysłany: 2019-10-29, 13:33   

Dziewczyna ponownie westchnęła cicho, jednocześnie przymykając oczy. Najwyraźniej twoje pytania przypominały jej dziecięcą rozmowę. Owszem wspomniałeś, że przybywasz z dość daleka. Jednak Leo prawdopodobnie myślała, iż jakieś podstawy jednak ogarniasz. Mimo wszystko skoro zahaczyłeś o te tematy, to wypadałoby wyjaśnić to i owo…
-Po zmroku najczęściej buszują tutaj dzikie stworzenia. Ostatnio stado Houndourów czy Gyaradosów. W końcu myśliwi, jak również rybacy zabierają im pożywienie. Poza tym lubią się tutaj kręcić handlarze, złodzieje, a nawet mniej szlachetni ludzie. Bez jakiegokolwiek towarzysza raczej trudno o obronę.- Złotowłosa naprawdę starała się zachować spokojny, bardziej przyjazny ton. Generalnie oboje byliście coraz bliżej muru. Wreszcie mogłeś poznać tajemnice jak dziewczyna przeszła przez cegły. Ostatecznie posiadała materialne ciało jak ty. O lataniu też nic nie wspominała, a tym bardziej o swoim podopiecznym.
-Silniki? Prezydent? Król? Czy wy ludzie zawsze musicie pokazywać, że jesteście lepsi od innych? Rozumiemy, że lubicie eksperymentować i odkrywać wiele rzeczy...Co prawda nie znam tych słów, ale gdybyś zapytał inaczej… Mamy swoją bibliotekę ze skarbnicą wiedzy. Jeśli chodzi o ogólne zasady. W mieście funkcjonuje rada stworzona z członków wszystkich ras. Kanclerz ludzi także się znajdzie, więc mogłabym ciebie do niego zaprowadzić. Natomiast nasza magia jak to ująłeś, to nic innego niż harmonia z żywiołami czy przyrodą.- Na koniec swojej przemowy Leo narysowała palcem runę. Nie zdążyłeś zapamiętać symbolu, ale otworzył on tajemne przejście. Tak oto zdołaliście pokonać mur i powoli zmierzaliście do miasta. Słyszałeś wrzawę, gwar ulic, a nawet widziałeś liczne tłumy. Handlarze z najróżniejszymi produktami, akrobaci, zwykli mieszkańcy, rolnicy, wojownicy, rycerze itp. Najbardziej jednak ciekawe były ich rasy np. kotołak, wilkołak, jaszczury, elfy. Wśród nich zwykli ludzie wyglądali niczym wymarły gatunek. Chyba, że Leo wiedziała coś więcej. Mniejsza, bo tuż obok tych osobistości kroczyły niczym nie skrępowane pokemony. Tak bez pokeballa, a jedynie obroże czy inne lekkie modyfikacje typu: skórzana zbroja.
_________________
  
 
     
The Lich 
alias Zumi



Discord: 7umi
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 147
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-11-06, 12:49   

Skinąłem głową na informacje o czyhających niebezpieczeństwach, na pewno dzięki temu nie wpakuję się w kłopoty... przynajmniej na jakiś czas.
Niestety fala pytań o naturę tego świata i życie codzienne nieco rozzłościła dziewczynę. A przynajmniej poirytowało.
- Och... Rozumiem... Wybacz, nie chciałem urazić twojej dumy. Absolutnie nie uważam się za lepszego, szczególni ew sytuacji w jakiej się obecnie znajduję. Bądź co bądź zdany jestem na twoją łaskę panno Vento.
Miałem nadzieję, że nie odstraszę dziewczyny tak szybko, była w końcu moim jedynym punktem zaczepienia w tym nieznanym dla mnie miejscu.
Jednak kiedy tajnym przejściem dostaliśmy się za mury miasta, nie wytrzymałem. To co zobaczyłem rozwaliło mi głowę.
Antropomorficzne zwierzęta na każdym kroku, zupełnie normalnie przechadzające się pośród tłumu. Szok kulturowy był zbyt silny. Złapałem się za głowę, przetarłem oczy kilka razy i osunąłem się o ścianę dysząc ciężko.
Gdzie ja do cholery jestem?
To przecież niemożliwe. To fizycznie i naukowo niemożliwe. Jak? Kiedy? Po co się tu przeniosłem? Przecież zmysły mnie nie zawodzą, więc to co widzę jest prawdziwe. Jednak mózg mówi mi, że to nie prawda. Ta rozbieżność zmysłów i rozumu nie pozwoliła mi złapać równowagi. Osunąłem się na ziemię, drżąc. Nie wiedziałem, czy zacznę panicznie płakać czy histerycznie śmiać się z całej tej sytuacji. Mimo zamkniętych oczu widziałem te nienaturalne twarze. Kotołaki, jaszczury. Wariuję.
C-co teraz? Jak wrócę do domu? T-to nie możliwe. Nie dam rady, przecież tak się nie da.
Nie obchodzi mnie, co dziewczyna powie na moją zapaść umysłową. Siedzę na ziemi tak długo aż uda mi się opanować. Aż nawałnica myśli i obrazów sprzed samobójstwa zniknie. Przeszukuję kieszenie w poszukiwaniu czegokolwiek co pochodziło z mojego świata. Fajki, leki, telefon, cokolwiek. Muszę coś wziąć. Alkohol. Cokolwiek. Oddech nie uspokaja się, czuję jak świat zaczyna wirować.
Próbuję się uspokoić. Błagam dziewczynę o alkohol. O pomoc. Cokolwiek.
_________________
|Eitan Vance|KP|Box| Bank|Trofea|CD|

  
 
 
     
Asta 
Jesień przyszła!



Discord: Asta
Dołączyła: 15 Paź 2018
Posty: 404
Skąd: Łódzkie
Wysłany: 2019-11-09, 15:18   

Najwyraźniej ostatnio mało przebywałeś wśród ludzi czy prowadziłeś z kimkolwiek normalną konwersację. Po prostu twój niefortunny dobór słów sugerował, że postawa panienki niezbyt przypadła tobie do gustu. Szczególnie, gdy dodałeś zdanie odnośnie „jej łaski”. Całe szczęście Leo nie zamierzała niczego komentować. Choć najbardziej zaskoczyła ją twoja reakcja. Z początku pomyślała, że może doskwiera tobie głód albo zmęczenie. Ewentualnie poskromiła ciebie magiczna aura, którą ludzie odbierają naprawdę różnie. Tymczasem ty po prostu wpadłeś w swego rodzaju panikę. Nawet wszystko byłoby dobrze, gdybyś nie zaczął gadki o alkoholu. Dziewczyna pomyślała, że próbujesz ją wykorzystać. Może faktycznie popełniła błąd w ocenie i tak naprawdę należałeś do grupy złodziejaszków. Trudno, darmo… Mleko zostało rozlane, więc musiałeś jakoś sobie poradzić. Generalnie elfia dziewczyna w przypływie strachu zaczęła się wycofywać. Przeszła jeszcze kilkanaście kroków aż wreszcie zniknęła pomiędzy „nieznanymi gatunkami”. Zostałeś praktycznie sam ze swoimi „koszmarami”. Na pewno droga za tobą została zamknięta, więc należało coś wykombinować. Przede wszystkim dlatego, że mogłeś zwrócić na siebie zbytnią uwagę. Miałeś dostępne tylko trzy drogi. Przed siebie, czyli prosto w ten dziwaczny tłum. Po lewo dostrzegłeś ciemniejsze uliczki, które posiadały jedynie tutejsze domy. Prawa strona przeważała pod względem budynków użytkowych np. kowal, uzdrowiciel, tawerna itp.
_________________
 
     
The Lich 
alias Zumi



Discord: 7umi
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 147
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-11-20, 00:27   

Po kilkunastu lub kilkudziesięciu minutach prób odrzucania przez mój mózg świadomości obecnej sytuacji, w końcu doszedłem do siebie. Straciłem rachubę czasu, a dziewczyna uciekła gdzie pieprz rośnie. Nie dziwiłem się jej ani trochę, sam pewnie też bym tak zrobił na jej miejscu. Tak czy siak, kiedy już dotarł do mnie fakt mojego obecnego położenia, z wciąż tłukącym o żebra sercem, postanowiłem rozejrzeć się i spróbować może nie zwracać na siebie uwagi. Panika nie zniknęła i dalej na widok potworów w postaci zwierzo-ludzi myślałem, że zemdleję, ale było już nieco lepiej. Musiałem coś zrobić, bo zastanie mnie noc na zewnątrz. Uderzając kilka razy lekko głową o ścianę muru, zmusiłem mój łeb do myślenia. Chciałem go zablokować, żeby nie próbował już wyjaśnić tej sytuacji innego świata i po prostu działać. Jak w pracy, wyłączyć mózg i skręcać śrubki.... Pracy... Właśnie! Praca! Muszę znaleźć robotę to i spanie się znajdzie. Przecież na ładną twarz nikt mi pokoju nie udostępni. Odwróciłem się od muru i skierowałem w stronę ulicy po prawej, szukając jakiejś karczmy, może tablicy z ogłoszeniami o pracę, albo coś w ten deseń. Może karczmarz będzie miał robotę w zamian za pokój i jedzenie? I alkohol. To mi się przyda najbardziej, bo na pastylki na uspokojenie nie mam co liczyć.
_________________
|Eitan Vance|KP|Box| Bank|Trofea|CD|

 
 
     
Asta 
Jesień przyszła!



Discord: Asta
Dołączyła: 15 Paź 2018
Posty: 404
Skąd: Łódzkie
Wysłany: 2019-11-21, 21:10   

Niestety głowa i mur stanowiły bardzo niekorzystne połączenie. Szczególnie, że powtórzyłeś „tę” czynność kilka razy. Dlatego mogłeś być pewien, że jutro rano twoje czoło zostanie przyozdobione dorodnym guzem. Trudno, darmo… Przynajmniej dzięki temu odzyskałeś możliwość logicznego myślenia. Nocleg, jak również praca stanowiły najlepsze wyjście z obecnej sytuacji. Ostatecznie skierowałeś swe kroki w okolicę dzielnicy usługowej. Niestety pierwsze tawerny typu „Pod smokiem!”, „Ogon Kota” czy „Wężowa Skórka” były jeszcze zamknięte. Choć dym z kominów sugerował, że tutejsi kucharze po prostu szykowali towar. Najwyraźniej barmani prowadzili swój biznes typowo późną, popołudniową porą. Tymczasem pośród tego zbiorowiska drewniano-kamiennych budowli dostrzegłeś tablicę informacyjną. Podszedłeś bliżej i… ktoś oferował pracę! Aktualnie dostępne stanowiska to: sprzątacza w pobliskiej kuźni, zbieracz ziół, asystent zielarza, pomoc na kuchni czy oporządzenie stajni. No cóż… Mogłeś wybierać, a nawet spróbować tego czy tamtego.
-Witaj… Również szukasz pracy? Znam pewne miejsce, ale tam naprawdę musisz się narobić. Choć z drugiej strony ciepłe jedzenie, dach nad głową...- Głos należał do dziewczyny niewiele młodszej od ciebie. Rzuciła okiem na dostępne kartki i wskazała palcem asystenta zielarza. Może dawała wskazówkę albo sama zadecydowała o swoim losie. Całe szczęście wyglądała na normalnego człowieka. Złociste włosy spięte w kok, błękitne oczy, szczupła sylwetka… Przyjazne rysy twarzy mogły zmylić każdego, szczególnie że wzrostem także nie grzeszyła. Poza tym co miałeś więcej do stracenia?

_________________
 
     
The Lich 
alias Zumi



Discord: 7umi
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 147
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-11-28, 19:22   

Ewentualne guzy na głowie nie będą wielkim problemem, chyba że ktoś mnie będzie po łepetynie macał.
Tak czy siak w głowie póki co nieco szumiało, ale jakoś szukałem roboty. Karczmy na razie pozamykane i nie wyglądały na obiecujące źródła zarobków. Przynajmniej nie teraz. Udało mi się jednak znaleźć tablicę informacyjną. Przetarłem oczy, wziąłem głęboki oddech, aby jeszcze trochę się uspokoić, i zacząłem czytać. Dziewczyny obok nie zauważyłem dopóki się nie odezwała. Tak bardzo nie chciałem patrzeć na ewentualnych zwierzęcych przechodniów, że i ją z początku pominąłem. Jednakowoż informacje którymi mnie uraczyła (chcący bądź niechcący) sprawiły, że zagadałem drżącym jeszcze głosem.
- T-tak... A... a g-gdzie ten zielarz? - chrząkanąłem zakrywając pięścią usta. - Nie ukrywam że praca to jedyne co mogłoby mi teraz pomóc. Poza tym co mam na sobie nie mam absolutnie nic. Nawet chyba godność gdzieś po drodze zgubiłem. A im więcej będę miał do roboty tym mniej będę myślał o tym wszystkim. Wolę kupić posiłek niż się samego wstydu najeść.
W końcu udało mi się jakoś zażartować, a przynajmniej próbowałem. Robiąc dobrą minę do złej gry jakoś ratuję swoją psychikę, tworząc przynajmniej pozory że wszystko jest w porządku.
- Ach... Zapomniałem się przedstawić. Mam na imię Eitan. A ty?
Może tej dziewczyny tak szybko nie wystraszę, tak długo jak będę zachowywał się w miarę spokojnie.
_________________
|Eitan Vance|KP|Box| Bank|Trofea|CD|

 
 
     
Asta 
Jesień przyszła!



Discord: Asta
Dołączyła: 15 Paź 2018
Posty: 404
Skąd: Łódzkie
Wysłany: 2019-12-06, 23:05   

Chwilowo twoja obecna postawa wcale nie zniechęciła dziewczyny. Można nawet powiedzieć, że celowo zignorowała wszelkie oznaki niepewności z twej strony. Mało tego… Złotowłosa uważnie słuchała każdego słowa i zareagowała cichym śmiechem na „specyficzny żart”. Najwyraźniej mogłeś nieco odetchnąć, bo pannica wyglądała na zwykłego człowieka. Tymczasem przedstawiłeś się nieznajomej, a ona dygnęła kulturalnie w geście powitania. Chyba po prostu takie panowały tutaj zasady…
-Bardzo miło mi poznać. Jestem Riv. Mieszkam w okolicy, więc mogłabym ciebie zaprowadzić bezpośrednio do zielarza. Tylko pozostaje jedna kwestia… Czy masz uczulenie na lisią sierść? Wybacz mi również moją niegrzeczność, ale gdzie zostawiłeś swojego kompana? Pewnie jesteście zmęczeni podróżą...- Dziewczyna pytała bardziej z troski niż nieuprzejmości. Skoro już proponowała pracę czy pomoc, to wypadało wybadać to i owo. Na pewno musiałeś zmienić swoją mentalność. Skoro zeskoczyłeś z budynku, to generalnie obowiązywały nowe zasady. Szczególnie tutaj, gdzie podobno wiele rzeczy mogła tobie zaszkodzić. Ewentualnie podpytanie Riv rozwiałoby kilka wątpliwości. Niespodziewanie dziewczyna ruszyła w kierunku budynków mieszkalnych. Czyżby tam mieszkał zielarz? Bardzo możliwe… Zawsze przecież mogłeś zmienić zdanie odnośnie wybranej pracy.
_________________
 
     
The Lich 
alias Zumi



Discord: 7umi
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 147
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2019-12-19, 12:58   

- Ach... Widzisz... Nie mam żadnego kompana, jakoś za mną nie przepadają, sam nie wiem czemu. Nigdy żadnego nie miałem i jakoś sobie radziłem. A co? To coś dziwnego w tych stronach? - Spytałem. - A na lisią sierść raczej nie mam uczulenia. Chociaż w sumie nigdy nie sprawdzałem. Hmm... przekonam się na miejscu.
Znowu skupiłem się na konwersacji zamiast myśleć o ostatnich wydarzeniach. Jest jak jest i tyle. Grunt, że jego już nie ma, to przynajmniej łatwiej będzie się odnaleźć.
- Podróżą? Ach... no tak. Znaczy... W sumie nie jestem zmęczony. Trafiłem tutaj w dość niekonwencjonalny sposób. Wręcz magiczny... chyba. Nie znam się na tych sprawach. Tak w sumie to jestem tutaj wbrew mojej woli. Raz już nawet zwariowałem jak zobaczyłem te dziwy u was w mieście. Ale dla was to pewnie normalne ci wszyscy... ludziopodobni? U nas takich nie ma, nieźle mnie wystraszyli.
Poszedłem za dziewczyną. Musiałem pozwolić żeby ktoś mnie pokierował bo samemu to raczej na razie nic nie osiągnę. Gram w grę której zasad nie rozumiem, więc potrzebuję kogoś kto mi je wyjaśni.
_________________
|Eitan Vance|KP|Box| Bank|Trofea|CD|

 
 
     
Asta 
Jesień przyszła!



Discord: Asta
Dołączyła: 15 Paź 2018
Posty: 404
Skąd: Łódzkie
Wysłany: 2019-12-29, 21:47   

Chwilowo postanowiłeś zaufać Riv, więc zaraz ruszyłeś jej śladem. No cóż… Dziewczyna rzeczywiście obrała sobie za cel dzielnicę mieszkaniową. Choć mogłeś wyraźnie zauważyć, że raczej unikała głównych dróg. Może nie przepadała za tłumami czy ogólnym hałasem albo dzieciakami pozostawionymi bez opieki. Generalnie tutejsza architektura przywodziła tobie na myśl stare, drewniane domy. Tylko niektórzy mieszkańcy stosowali też kamienie, strzechę ze słomy czy glinę jako element dodatkowy. Dziwne, mało praktyczne, ale kto chciałby dyskutować. Międzyczasie minęliście prawdopodobnie dom karczmarza, kilka zwykłych rodzin wracających na kolację aż wreszcie dostrzegłeś drewniane wrota zaopatrzone logiem „lisa”. Ornament przypominał Ninetalsa, ale jakąś inną jego wersję…
-Właściwie tak i nie. Towarzysze umilają nam czas, pomagając podczas wędrówek, wspierają… Niektórzy nawet starają się o egzotyczne gatunki, aby podkreślić swój status społeczny. Mimo wszystko nic straconego. Myślę, że coś dla ciebie znajdziemy.- Dziewczyna mówiła całkiem poważnie, jednocześnie kierując swe kroki pod „lisie wrota”. Niestety nie obdarzyła ciebie ani uśmiechem, ani innym przyjaznym gestem. Najwyraźniej w tym świecie potrzebowałeś dzikiego bądź oswojonego stworka. Tymczasem złotowłosa wyciągnęła zza pasa klucz i włożyła przedmiot do dziurki. Usłyszałeś szczęknięcie, a chwilę później mogliście wejść do środka. Samo pomieszczenie było przeciętnych rozmiarów, ale ktoś wypełnił je najróżniejszymi roślinami. Część z nich ususzono, a część poprzesadzano do donic. Dominował zapach mięty, rumianku, wrzosu i lawendy.
-Ludziopodobni? Chodzi o elfy czy zwierzołaki? Generalnie skoro za nimi nie przepadasz, to czemu tutaj przyszedłeś. Tutejsze miejsce stanowi ich prawowitą stolicę. Najbliższa typowo ludzka osada to miasto New Bark albo nieco dalej Violet.- Riv była nieco zmieszana twoimi słowami. Niecodziennie spotykasz człowieka, który otoczony bestiami otwarcie krytykuje ich „bycie”. Ostatecznie dziewczyna poprosiła ciebie o zajęcie miejsca. Pod ścianą, zaraz koło wejścia, odnalazłeś drewnianą ławę. Sama pannica zniknęła za pierwszymi drzwiami. Mimo wszystko widziałeś ją, a ona ciebie...
_________________
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna

Graficy:::
Sojusznicy:::

Daisy7
Daisy7#4661

Did
Dod#6823

Kyuubi
Zanate#3757

Tori
Tori#1343

Xioteru
xxxio#4156

* Twierdza RPG Makera *
Twierdza RPG Makera

* Mortis *

WAW Pokemon

Hipogryf
Hipogryf.pl - blog fantasy

Vampire Knight
Vampire Knight

Demigods

Wishtown

SNM
SnM

PokeSerwis

Wizard's World

Riverdale

Ninshu

Nemea

Orchard Stable

Rainbow RPG
Rainbow RPG

Disney World

Strefa RPG
Strefa Forumowych RPG

Deraas

Król Lew

W galopie

YLO

One for All

Fort Florence
Fort Florence

Over Undertale
over-undertale

Oneiric

Magic Lullaby

Black Butler
BlackButler

Hogwart Dream
HogwartDream

Amaimon
Amaimon

Artemida - Warrior Cats

Drachen

The Avengers

Dragon Ball - Another Universe

Wishtown

Hoshi Fusion

Spectrofobia

X-Men RPG

Virus

Bleach Other World
Bleach OtherWorld



Design by Did, Panda & Daisy7. Only for Pokemon Crystal
Copyright 2019 by Daisy7.

Zabrania się kopiowania tekstów i obrazków autorstwa naszych użytkowników bez ich zgody na użytek innych stron!
Grafika pochodzi ze źródeł internetowych. Nie przywłaszczamy sobie do niej żadnych praw. Jeśli jesteś autorem obrazka wykorzystanego na forum i nie życzysz sobie, by się tu znajdował, napisz do administracji Pokemon Crystal, a zostanie on usunięty.
Pokemon Crystal nie czerpie żadnych korzyści materialnych z prowadzenia tej strony poświęconej serii "Pokemon" - własności Nintendo.

Pokemon Crystal launched 2011-03-23.