FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
I'm the Black Sheep of the human race.
Autor Wiadomość
Mole 
Pan Owca


Chatango: Moliin
Discord: Mollin
Dołączyła: 15 Paź 2018
Posty: 30
Wysłany: 2019-01-10, 20:58   I'm the Black Sheep of the human race.



Molly “Mol” Nightingale

13.12.2011 | 19 lat | Trener | Hodowca

Opis wyglądu:
Nie należy do wysokich osób - posiada zaledwie 165 centymetrów wzrostu, ważąc przy tym około 51 kilogramów, co oznacza, że trzyma się na skraju niedowagi. Mimo to nie wygląda źle - jest szczupła (jak można było się spodziewać), ale nie wygląda jak sama skóra i kości.
Twarz dziewczyny dosyć pulchna, co nadaje jej odrobinę dziecięcego wyglądu. Na bladej cerze wyróżnia się spora ilość niewielkich, rudawych piegów, które zdobią zarówno lekko zarumienione policzki jak i zaokrąglony nos. Spod “wachlarza” krótkich i rzadkich rzęs wyglądają duże, błyszczące oczy o szarym kolorze tęczówek. To wszystko gubi się pod zdecydowanie zbyt długą grzywką, która zazwyczaj swobodnie opada na czoło i resztę twarzy. Przechodząc do reszty włosów - są jasnego, rudego koloru lekko mieszającego się z blondem. Sięgają mniej więcej za ramiona, jednak zazwyczaj zostają spięte w kucyk lub niewielki kok z tyłu głowy. Zza opadających pasm można zauważyć lewe ucho dziewczyny na którym znajduje się pięć niewielkich, szarych kolczyków.
W kwestii ubioru zdecydowanie bardziej stawia na wygodę niż na wygląd, choć jedno nie wyklucza drugiego. Uwielbia czarne podkoszulki z wszelkiego rodzaju nadrukami, na które często zarzuca koszulę w kratę - czerwonego lub czarnego koloru. Zakłada także bluzy z kapturem (oczywiście w ciemnych kolorach) często za duże, co sprawia że momentami wygląda jakby się w nich “topiła”. Legendy powiadają że nikt nigdy nie widział jej w spódnicy lub sukience - resztę ubioru dopełniają zwyczajne spodnie, jeansy, czarne czy granatowe, zawsze z kieszeniami (kto w ogóle mógł wpaść na pomysł żeby robić jeansy bez kieszeni?!) wypchanymi najróżniejszymi “niezbędnymi” rzeczami. Jeśli chodzi o buty - są to głównie zwyczajne trampki, ewentualnie glany, zależnie od pogody.


Opis charakteru:
Jeśli już masz (nie)przyjemność ją poznać, musisz wiedzieć, że ta znajomość raczej nie będzie szczytem twoich marzeń. Mol jest dość… sceptycznie nastawiona do innych ludzi. W zasadzie to najchętniej spędzałaby swój wolny czas sama, być może z niewielkimi wyjątkami. Inni ludzie po prostu ją irytują, nudzą, często mówią o rzeczach, problemach które w żadnym stopniu jej nie interesują - dlatego uznaje to tylko za marnowanie czasu. A jeśli już o tym mowa, dziewczyna jest absolutnym mistrzem jeśli chodzi o marnowanie czasu. Potrafi większośc dnia spędzić leżąc w łożku, grając w gry czy oglądając filmy i nie widzi w tym nic złego - bo czy spędzanie czasu na coś, co sprawia jej przyjemność to marnotrawstwo?
Jest szczera do bólu. Coś jej nie pasuje - mówi to, nie zgadza się z czymś - mówi to, denerwujesz ją - mówi to, ewentualnie da ci w mordę. Jest to pewien sposób na odganianie od niej irytujących osób - w końcu kto lubi słuchać cały czas okrutnej prawdy zamiast miłych i sympatycznych kłamstw? Często jest też sarkastyczna i lekceważąca w stosunku do innych, nie dostrzega (a może raczej nie chce dostrzegać) ich problemów, nie chce się wtrącać w sprawy innych ludzi, uważa, że jej to nie dotyczy.
Mimo dużej ilości wad, posiada także inne, mniej nieprzyjemne cechy (niekoniecznie pozytywne, ale też nie negatywne) - należy do dość spokojnych osób. Rzadko kiedy podnosi głos, ciężko jest ją zdenerwować. Nie przejmuje się zdaniem innych na swój temat i sama też nie lubi “wtrącać” się w życie innych osób, oceniać czy komentować ich postępowanie. Nie można też powiedzieć, że jest wredna - bardziej obojętna, przynajmniej do momentu w którym ktoś jej nie zirytuje.


Historia:
Czy czułeś się kiedykolwiek tak, jakby cały otaczający cię świat nagle stracił na znaczeniu? Jakbyś znajdował się w sytuacji z której nie ma żadnej ucieczki? Stoisz w miejscu, oglądasz się za drogą wyjścia, ale nie jesteś w stanie niczego dostrzec - znajdujesz się w kompletnej ciemności, nie możesz się ruszyć, jesteś zamknięty pośród czterech ścian, sam na sam z bólem, cierpieniem i swoimi własnymi myślami, które cały czas dotyczą tylko jednego. Nudna, szara codzienność, męcząca rutyna, z każdym dniem wykańcza cię coraz bardziej i bardziej, nie dając nawet krótkiej chwili na odpoczynek.

Niewielka postać ubrana w lekko połyskującą zbroję (jak na możliwości pixelowych gier) sprawnie przeskoczyła na kolejną platformę, a następnie szybkim ruchem rozcięła mieczem swojego przeciwnika zyskując dodatkowe punkty. Natychmiast ruszyła dalej, gdy przycisk na konsoli został wciśnięty bez dłuższego zastanowienia.

Nienawidzisz jej. Nienawidzisz, a mimo tego nie potrafisz jej zmienić, pozbyć się jej. Gubisz się we własnych myślach, nie możesz się ruszyć, nie widzisz już nic. Dlaczego to się dzieje? Kto jest za to odpowiedzialny?

W cichym pomieszczeniu rozbrzmiała krótka, prosta melodyjka oznaczająca ukończenie poziomu. Tego samego, który wcześniej został już ukończony niezliczoną ilość razy, a mimo to wciąż się nie nudził. A może znudził się już dawno? W tym momencie nie miało to większego znaczenia. Kolejny poziom rozpoczął się zaledwie krótką chwilę później, a dzielny wojownik ruszył dalej, krocząc dobrze znaną mu ścieżką.

Ty sam. To ty podjąłeś wybory, które doprowadziły cię do tej sytuacji. A co, gdybyś zrobił wtedy co innego? Obrał inną ścieżkę i ominął tą, która doprowadziła cię jedynie do bólu? Byłoby lepiej? Gorzej? A może tak samo? Czy żałowałbyś podjętych wyborów dokładnie tak samo jak w tym momencie?
Teraz nie jesteś w stanie już nic na to poradzisz. Musisz żyć z tym na co samemu sobie zapracowałeś.
Nie masz innego wyboru.


Palce sprawnie wciskały przyciski na niewielkiej, kanciastej konsoli, wprawiając ludzika w ruch. Bieg, skok, bieg, cięcie, bieg, skok - nic nadzwyczajnego, ot droga przez planszę, które znało się już na pamięć ze wszystkimi szczegółami. Blade światło ekranu padało na twarz dziewczyny, lekko rozświetlając ją na tle ciemnego pomieszczenia w którym się znajdowała. Leżała na starej i podniszczonej kanapie i grała nie zwracając większej uwagi na mijający czas - mogłoby się zdawać, że kolejny raz przejdzie od początku do końca dobrze znaną jej grę, nie zaliczając po drodze ani jednej pomyłki.
Jednak nie tym razem - jej dotychczasowe “oparcie”, które okazało się być nieco bardziej… żywe, najpierw lekko się poruszyło, żeby następnie mogło szybko “wymknąć” się spod pleców rudowłosej i odsunąć się gdzieś na bok.
Nie spodziewając się takiego obrotu sytuacji i zanim zdążyła w ogóle zorientować się co się dzieje, leżała już na kanapie, a konsola, która teraz znajdowała się gdzieś w okolicy jej brzucha, wydała z siebie cichy, smętny dźwięk. Dziewczyna wzięła ją do ręki i spojrzała na ekran.
“Game Over”
Westchnęła cicho i obróciła głowę spoglądając obwiniającym wzrokiem na osobę, która zdecydowala się jej przeszkodzić w tym jakże istotnym i zajmującym momencie. Młody, wysoki chłopak o czarnych włosach i jasnych, szarych oczach spojrzał na nią, a na jego twarzy było widać zdenerwowanie mieszające się z zakłopotaniem i odrobiną strachu. Zmarszczył brwi, na moment odwracając wzrok, jakby bał się spojrzeć na twarz swojej towarzyszki. Chciał coś powiedzieć.
Dziewczyna przekrzywiła głowę, spoglądając na niego pytającym spojrzeniem. Czarnowłosy dopiero po dłuższej chwili wziął głębszy oddech i ponownie na nią spojrzał, tym razem już zdecydowany.
“Ja… nie wytrzymam tego już dłużej. Musimy o tym pogadać, coś z tym zrobić i to jak najszybciej… nie.
Musimy to zrobić w tym momencie”


~ ~ ~

Dla większości ludzi zapewne był to najzwyczajniejszy dzień, który nie wyróżniał się niczym szczególnym. Jednak dla nich był to jeden z najważniejszych i najszczęśliwszych dni w życiu.
Młode małżeństwo powoli zmierzało w stronę swojego domu, cicho rozmawiając, śmiejąc się. Kobieta trzymała na rękach dziecko - małego chłopca, mającego zaledwie miesiąc czy dwa, który spał, nie zwracając uwagi na to co się działo dookoła niego.
Gdy kobieta dowiedziała się, że nie będzie mogła mieć dzieci część jej marzeń legła w gruzach, doprowadzając ją wręcz do załamania. Płacz i nieprzespane noce sprawiły, że z dnia na dzień wyglądała coraz gorzej i nie była w stanie się pozbierać nawet mimo pomocy swojego męża. Jednak pojawiła się nadzieja - nawet jeśli nie mogła mieć swojego, biologicznego dziecka, była jeszcze szansa na adopcję. Mały, ledwo narodzony chłopczyk został podrzucony pod drzwi szpitala, bez słowa, bez żadnej informacji - nie podano nawet jego imienia. Jednak los się do niego uśmiechnął i zaledwie kilka miesięcy później był w drodze do swojego nowego domu, z nową, kochającą rodziną.

Ale to jeszcze nie był koniec - los zgotował dla pary jeszcze jedną niespodziankę. Zaledwie kilka dni później kobieta zauważyła u siebie pewne przejawy, które z początku ignorowała, lecz gdy stały się coraz bardziej odczuwalne, postanowiła w końcu coś z tym zrobić. Po wizycie u lekarza okazało się, że wszystkie objawy wskazują na jedno - ciąża.
Jak to się mówi - cuda się zdarzają. A im przytrafiły się już dwa.
Życie nie może być takie piękne, prawda?

Wychowywanie dwójki dzieci nie należało do najłatwiejszych zadań, szczególnie dla osób, które były przygotowane tylko na jedno. I szczególnie w sytuacji, kiedy dwójka bachorów cały czas skacze sobie do gardeł i kłóci się przy każdej możliwej okazji. Czy to o słodycze, czy o zabawki, czy o dużego puchatego misia zwanego “Flappy’m” (który koniec końców zajął honorowe miejsce na półce w pokoju chłopca, Conrada), czy to tak po prostu, żeby zająć czymś czas. Nawet mimo problemów, rodzice nie mieli najmniejszego zamiaru narzekać na to co im się przytrafiło. A jak się później okazało - dzieci z wiekiem nieco się uspokoiły.

Nie ma co się rozwodzić nad ich codziennym życiem. Ot, typowa, spokojna rodzina z dwójką dzieciaków, chłopcem i dziewczynką. Rodzeństwo było w bardzo zbliżonym wieku, więc mogło dobrze się dogadać i spędzało ze sobą większość swojego czasu.
Aż do momentu w którym wszystko runęło.

Wystarczyło jedynie kilka sekund żeby wszystko rozsypało się w drobny pył. Pewnego dnia ojciec rodzeństwa pojechał do pracy - i już nie wrócił. Wypadek, śmierć, płacz, złość. “Idealne” życie zostało naruszone, a to pociągnęło za sobą kolejne konsekwencje - matka, która nie była w stanie pogodzić się ze śmiercią męża pogrążała się coraz bardziej. Alkohol, inne używki - wszystko co mogło pozwolić jej zapomnieć o tym wydarzeniu - a to oddaliło ją także od dzieci. Dwójki nastolatków, która znalazła się w tragicznym położeniu.

Nie minęło dużo czasu, a sytuacja w domu powoli stawała się nie do wytrzymania. Codzienne krzyki, płacz, momentami prawie dochodziło do przemocy, ale Conrad zazwyczaj był w stanie temu zapobiec. Jednak wiedział, że nie dadzą rady wytrzymać w ten sposób zbyt długo - próbowali pomóc matce, chcieli zabrać ją do lekarza, znaleźć dla niej pomoc, lecz zawsze stawiała opór. Nie mogli jej uratować więc musieli ratować siebie.
Pewnej nocy po prostu uciekli - i nikt nawet nie próbował ich szukać.
To nie był dobry pomysł - mogli po prostu zwrócić się do kogoś o pomoc, zgłosić całą sprawę… ale co wtedy by się z nimi stało? Gdzie by trafili? Nie mieli żadnej dalszej rodziny która mogłaby im pomóc, więc jedyną opcją był prawdopodobnie dom dziecka - a to zdecydowanie im nie odpowiadało.. Ale czy błąkanie się bez celu było lepsze?
Nie wiedzieli nawet gdzie chcieli pójść, co chcieli zrobić. Nie mieli zbyt dużo pieniędzy, a nie wiedzieli czy w jakiś sposób uda im się zarobić więcej.
Szczęście się do nich uśmiechnęło… przynajmniej tak im się zdawało w tamtym momencie. Oferta pracy, proste zlecenia, pomoc przy załatwianiu jakichś spraw. Mężczyzna wydawał się być miły, wszystko wyglądało całkiem w porządku.
Ale takie nie było, a kolejne lata okazały się być jedną wielką męczarnią. Spokojna, legalna praca, szansa na normalne życie? Nie.
Lata włamań, kradzieży, pobić, zbrodni. Jedna z mniej znanych grup przestępczych w regionie, która miała swoją bazę w mieście do którego trafiło rodzeństwo najwyraźniej potrzebowała nowych członków i nawet nie zawahała się kiedy miała okazję zatrudnić dwójkę dzieci - szczególnie takich, które nie miały innego wyboru. W końcu zawsze przyda się ktoś, kogo można poświęcić w ciężkiej sytuacji, prawda? A ich i tak nikt nie będzie szukać.
Na szczęście udało im się przetrwać i nie doszło do żadnej sytuacji zagrażającej ich życiu, a “praca” dawała im wystarczające środki na to żeby sobie poradzić. Niestety, jak to się ma z takimi grupami - skoro raz już do niej trafili, nie mieli możliwości wyjścia, ani nawet ucieczki - prawdopodobnie skończyłoby się to śmiercią.
A czym się zajmowała ta organizacja? Pokemonami, a jakże. W końcu na tym można było zgarnąć najwięcej pieniędzy. Dobrze wytrenowane, silne Pokemony ukradzione od doświadczonych trenerów, czy nawet ledwo wyklute stworki, przeznaczone jako początkowe Pokemony dla nowych podróżników - na wszystkim można było zarobić. Nie przejmowali się tym, że handlowali żywymi stworzeniami, że ranili zarówno je jak i ich poprzednich posiadaczy - liczyły się tylko pieniądze.
To bolało. Bardzo bolało. Ale z czasem przestało mieć znaczenie.

~~~

Pojawiła się nadzieja. Małe, ledwo widoczne światełko z trudem walczące z ciemnością. Wyciągasz rękę żeby je złapać, ale nie możesz dosięgnąć. Jest za daleko… ale mimo wszystko jest i nie znika. Wpatrujesz się w nie z oczekiwaniem, jakby miało wyciągnąć cię z dołka w którym się znajdujesz, ale nic się nie dzieje. Życie znowu się z ciebie naśmiewa?

- Czy ty w ogóle zastanowiłeś się nad tym co chcesz zrobić? Przecież to samobójstwo!
Mówiła prawie szeptem, ale w jej głosie i tak można było usłyszeć przejęcie i poirytowanie postawą brata. Już kilka razy rozmyślali nad ucieczką - ale jak mogło się to skończyć? Dwójka słabych, nieuzbrojonych dzieciaków (no, może już nie do końca dzieci) przeciwko grupie dorosłych ludzi z bronią i Pokemonami do dyspozycji? Nie mieli żadnych szans, a on mimo to chciał próbować.
- Samobójstwo… nie obchodzi mnie to. Mam głęboko w dupie to co się ze mną stanie, ale nie dam rady nadal zajmować się… tym wszystkim - zamilkł na chwilę i wbił wzrok w ziemię - Nie wytrzymam tego. Nie mogę tego dalej robić - odezwał się nieco głośniej - Muszę w końcu coś z tym zrobić, uratować nas, uratować jego.
Wrogie spojrzenie szarych oczu nieco złagodniało i spojrzało się na niego pytająco.
- Co masz na myśli? - spytała.
Ale on jedynie pokręcił przecząco głową robiąc kilka kroków do przodu. Nie było czasu, musieli działać szybko dopóki część osób z organizacji znajdowała się na jednej z misji. Westchnęła cicho i ruszyła za nim - i tak nie mieli nic do stracenia.

Światełko się powiększa, świeci coraz mocniej, rozjaśnia ciemne ściany. Mrużysz oczy nieprzyzwyczajony do tego widoku, twoja ręka cały czas próbuje sięgnąć lecz wciąż jest zbyt daleko. Cały czas czekasz - może to w końcu twoja szansa?

Zarzuciła na ramię torbę, przy okazji poprawiając zbyt dużą bluzę i zakładając kaptur. Spojrzała na brata, który jedynie skinął głową i ruszył przed siebie. Poszła za nim, skręcając w ciemny korytarz. Musieli być cicho, nie mogli trafić na nikogo po drodze, dlatego zdecydowali się wybierać mniej uczęszczane ścieżki. Z początku było łatwo, udało im się niezauważenie dotrzeć na parter, na którym wystarczyło tylko znaleźć tylne wyjście i wydostać się na zewnątrz omijając wszelkie bramy i inne przeszkody.
Nie spodziewali się, że wypad zakończy się tak szybko i część grupy zdąży wrócić do bazy. Spokojny chód zamienił się w bieg, kiedy usłyszeli krzyki i odgłosy kroków za nimi, którym towarzyszyło głośne szczekanie - byli w niebezpieczeństwie.
Nie było czasu na szukanie wyjścia - Conrad podbieg do jednego z okien i otworzył je drżącymi rękami, żeby następnie dać znak Mol, że ma wychodzić. Podbiegła do niego i przerzuciła swoje rzeczy na zewnątrz żeby następnie samej wymknąć się przez okno i poczekać na Conrada.
Chłopak uśmiechnął się lekko, przerzucił swoją torbę przez okno i już miał zamiar wyjść, gdy do ich uszu dotarło głośne warknięcie, a następnie krzyk bólu. Houndoom rzucił się na czarnowłosego, wbił błyszczące kły w jego nogę i pociągnął do tyłu, skutecznie odciągając go od okna.
Mol cofnęła się o krok, patrząc z szokiem na to co się dzieje - nie miała pojęcia co robić w tej sytuacji. Wrócić i mu pomóc? Złapią ich oboje, nie mają na tyle czasu. Uciekać samej? Zrobiła kolejne kilka kroków do tyłu i wzięła głębszy oddech - miała jedynie kilka sekund na podjęcie decyzji. Co zrobi jak już się stąd wydostanie? Jak poradzi sobie sama?
Będzie musiała zastanowić się nad tym później.
Drżącymi rękami złapała swoje rzeczy oraz torbę Conrada, po czym ruszyła przed siebie. Rzuciła się na siatkę, która odgradzała ją od reszty miasta i szybko wspięła się na samą górę, nie zważając na kolejne krzyki i osoby biegnące w jej kierunku. Zeskoczyła na ziemię i pobiegła dalej.

Światło zaczęło zanikać. Wyciągnąłeś rękę dalej żeby złapać je zanim zniknie całkiem, ale wciąż nie byłeś w stanie go dostać, niezależnie od swoich starań. Chciałeś krzyknąć, ale z twojego gardła nie wydobył się żaden dźwięk. Cała nadzieja która zgromadziła się w twoim sercu zaczęła powoli zanikać.
Naprawdę myślałeś, że uda ci się uciec? Że twoje decyzje w tym momencie mają znaczenie?
Naprawdę myślałeś, że masz jakiś wybór?


Biegła najszybciej jak potrafiła, nie oglądając się za siebie na moment. Wybierała boczne ścieżki, skręcała w boczne uliczki, starając się zgubić osoby, które ją goniły - o ile jeszcze próbowały ją złapać. Nie myślała o tym, chciała jak najszybciej oddalić się do tamtego miejsca.
Zatrzymała się dopiero po kilkunastu minutach i dysząc ciężko oparła się o ścianę, żeby następnie zjechać w dół i zatrzymać się na swoich kolanach. Próbowała złapać oddech, jednocześnie czuła się jakby miała zaraz się rozpłakać - ale z jej oczu nie popłynęły łzy.
Czuła się w rozsypce, była zagubiona, nie miała pojęcia co ze sobą zrobić. Pierwszy raz w życiu była całkiem sama. Nie potrafiła podjąć żadnej sensownej decyzji, czuła się tak, jakby niezależnie od tego co zrobi i tak skończy w jeszcze gorszym dołku.

Nie masz żadnego wyboru.

Westchnęła głośno i spojrzała na rzeczy które ma przy sobie. Jej torba, której zawartość znała… i rzeczy Conrada. Przysunęła torbę bliżej i otworzyła ją żeby sprawdzić czy w środku znajduje się coś przydatnego. Włożyła dłonie do środka i zaczęła przesuwać na bok poskładane ubrania licząc na to, że uda jej się coś znaleźć. Jej dłoń trafiła w końcu na coś ciekawego.

...nie, to kłamstwo.

Szybko odgarnęła leżącą na górze bluzę i sprawdziła co się pod nią skryło. Wyjęła z torby niewielką, czerwono-białą kulkę z przyciskiem na środku, którą bardzo dobrze znała - bo mimo tego, że nie posiadała do tej pory własnego Pokemona, miała z nimi styczność prawie codziennie.
Jej oczy lekko błysnęły, gdy kulka delikatnie się poruszyła, a jej ciężkość wskazywała na to, że nie jest pusta. Czy to oznacza… że jednak nie jest sama?

Zawsze masz wybór.


Rodzina:

(tukiedyśbędzieobrazek)
Conrad Nightingale
Brat | 19 lat | Stan nieznany

Przybrany brat Mol, którego zna praktycznie od urodzenia. Spędzali ze sobą większość swojego czasu i rzadko kiedy się rozdzielali, więc miała z nim bardzo dobry kontakt.
Często uśmiechnięty i radosny, optymistycznie nastawiony do życia. Molly często twierdziła, że zachowuje się jak głupi dzieciak. Nigdy nie krył się ze swoimi emocjami, za którymi z resztą ciężko było nadążyć - łatwo się denerwował, jeszcze łatwiej było go uspokoić, szybko psuł mu się humor, ale jeszcze szybciej naprawiał.
Uwielbiał Poke-psy i często włamywał się na podwórko sąsiada tylko po to żeby pobawić się z jego Growlithe.
Po wszystkich wydarzeniach nieco zmarniał, choć została w nim część pozytywnej energii. Mimo to stał się spokojniejszy, rzadziej się odzywał, zazwyczaj skupiał się jedynie na swoich myślach i wykonywał swoją pracę bez zbędnego gadania.


Box | Konto bankowe | Trofea
  
 
     
Mole 
Pan Owca


Chatango: Moliin
Discord: Mollin
Dołączyła: 15 Paź 2018
Posty: 30
Wysłany: 2019-01-10, 20:59   

Pokemony:


Cubone
Imię:
Flappy
Poziom:
6
Typ:

Ewolucje:
Cubone (Alola Dusk Stone) -> Alolan Marowak
Ataki:
Growl | Tail Whip | Fire Punch*
Historia:
Cubone wykluł się w niewielkiej hodowli na obrzeżach miasta i większość życia spędził z jej właścicielami, gdyż nie udało się znaleźć dla niego odpowiedniego trenera. Nie wydawał się być z tego powodu niezadowolony - mógł spędzać czas z innymi Pokemonami i nawet starał się pomagać swoim właścicielom.
Wszystko się zmieniło kiedy hodowla stała się celem jednej z przestępczych organizacji. Została napadnięta jednego wieczora podczas nieobecności właścicieli, a Cubone, który akurat znajdował się na miejscu, skrył się za ladą, licząc na to, że nie zostanie znaleziony. Niestety jego kryjówka nie była wystarczająco dobra, ale mimo to los się do niego uśmiechnął - osobą która go dostrzegła był Conrad. Chłopak widząc przerażonego Pokemona nie był w stanie oddać go do organizacji, dlatego obiecał mu pomóc i dyskretnie wziął go ze sobą.
Przez cały czas trzymał go w ukryciu jednocześnie obmyślając plan ucieczki - wiedział, że stworek jest za młody żeby mu w tym pomóc, dlatego dbał jedynie o jego bezpieczeństwo i chciał żeby trafił do lepszego miejsca niż to w którym się znajduje. Nadał mu nawet imię - Flappy - na wspomnienie pluszowej zabawki którą dostał gdy był jeszcze dzieckiem. Podczas ucieczki Cubone cały czas znajdował się w PokeBallu schowanym w torbie Conrada i w ten sposób trafił w ręce Molly.
Charakter:
Flappy’ego można najprościej porównać do dziecka - niezdarny, naiwny i ciekawy świata. Jest też bardzo nieśmiały i często obserwuje otaczający go świat, chowając się przy tym za swoim trenerem. Stara się być pomocnym stworkiem - mimo braku wielu umiejętności pomaga kiedy tylko jest w stanie i nawet nie przychodzi mu na myśl, że ktoś mógłby go w przyszłości wykorzystać. Nie należy do najodważniejszych - boi się nieznanych i niezrozumiałych dla niego rzeczy. Mocno przywiązuje się do ludzi, dlatego każda utrata trenera sprawiała mu niesamowity ból.
Umiejętności:
Battle Armor - Blokuje ciosy krytyczne przeciwnika.
Trzyma:
---
Historia właścicieli:
Mole

Ekwipunek:
~ Pokedex
~ x5 PokeBall

  
 
     
Mole 
Pan Owca


Chatango: Moliin
Discord: Mollin
Dołączyła: 15 Paź 2018
Posty: 30
Wysłany: 2019-01-10, 21:01   

Bonusy:
~ 10.01.2019 ~ Cubone +1 lv | Cubone + Fire Punch (Trener, comiesięczny bonus)

 
     
Panda 
Tamamo Cat



Chatango: SadistPanda
Discord: Panda
Dołączyła: 12 Paź 2018
Posty: 314
Skąd: Pomorze

Wysłany: 2019-01-10, 21:03   

_________________

KP Aishi / Box / Bank
KP Venus / Gijinka
KP Amari / Pokemon

My fur is swelling

and instinct is boiling!

Master, I'll follow you

until the end, woof!

~ Lista obejrzanych animu ~
[mru]
 
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna

Graficy:::
Sojusznicy:::

Panda
35451075
Yukiyorin

Did
44021735

Daisy7
ania.daisy7

Xioteru
raivvitch

Kyuubi
366671

PokeSpecial

WAW Pokemon

Król Lew PBF

SNM
SnM

PokeSerwis

Rainbow RPG
Rainbow RPG

Ninja Gaiden
Ninja Gaiden PBF

Memento Mori

Riverdale

Ninshu

Nemea

Orchard Stable

Disney World

Strefa RPG
Strefa Forumowych RPG

YLO

Over Undertale
over-undertale

Dragon Ball New Generation Reborn
Dragon Ball New Generation Reborn

Magic Lullaby

Black Butler
BlackButler

Hogwart Dream
HogwartDream

FT Path Magician

Amaimon
Amaimon

Mortis

Czarny Horyzont

Artemida - Warrior Cats

The Avengers

Dragon Ball - Another Universe

Wishtown

Hoshi Fusion

Spectrofobia

X-Men RPG

Virus

Bleach Other World
Bleach OtherWorld

Avengers Assemble

Wizard's World



Design by Did, Panda & Daisy7. Only for Pokemon Crystal
Copyright 2019 by Daisy7.

Zabrania się kopiowania tekstów i obrazków autorstwa naszych użytkowników bez ich zgody na użytek innych stron!
Grafika pochodzi ze źródeł internetowych. Nie przywłaszczamy sobie do niej żadnych praw. Jeśli jesteś autorem obrazka wykorzystanego na forum i nie życzysz sobie, by się tu znajdował, napisz do administracji Pokemon Crystal, a zostanie on usunięty.
Pokemon Crystal nie czerpie żadnych korzyści materialnych z prowadzenia tej strony poświęconej serii "Pokemon" - własności Nintendo.

Pokemon Crystal launched 2011-03-23.