FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
From hero to zero
Autor Wiadomość
The Lich 
alias Zumi



Limit dodatkowych KP: 1
Chatango: 7umi
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 118
Skąd: Wrocław
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2018-11-19, 02:42   

Wielce zadowolony z jakże chytrego przekabacenia małego Sandshrew na swoją stronę wpakowałem jegomościa do rowerowego koszyka. Miałem tylko nadzieję że po drodze nie wyleci i (jak to pewien wielki człowiek kiedyś powiedział) sobie głupiego ryjka nie rozbije. Przeczytałem jeszcze informacje o moim nowym narzędziu mordu. Zarówno defensywny jak i ofensywny osobnik, bardzo dobrze się zapowiada.
- Od dzisiaj będziesz się nazywał Malite. - Powiedziałem i pogłaskałem malucha. Uśmiechnąłem się przyjaźnie i zerknąłem jeszcze co tam w ogóle mam w plecaku. P
- A owszem słodziak, też tak sądzę. Trafił mi się miły koleżka. - Odpowiedziałem i schowałem Pokedex do plecaka. - Pewnie, ruszajmy.
I wyruszyliśmy. Wyglądało to troszkę niebezpiecznie, ale chyba pancernikowi się podobało. Może jeszcze będzie z niego psychopata. Co dziwne pani Knight nie prowadziła do następnego miasta a do opuszczonej ruiny. Dojechaliśmy w końcu na miejsce. Miejsce nie wyglądało za specjalnie. Nie rozumiem tej dzisiejszej młodzieży. Po co się zapuszczać w takie okropne miejsce. No ale robota to robota nie ma co narzekać trza się zbierać do roboty. Odstawiłem rower, wyjąwszy uprzednio Malite
- Toooo... Co tu taj dokładnie się działo? Jeśli można spytać oczywiście. Wiadomo, wiedząc gdzie byłaś i co robiłaś łatwiej znajdziemy naszą zgubę. - Powiedziałem rozglądając się po ziemi.
_________________

 
 
     
Kesty
murder of crows


Limit dodatkowych KP: 2
Chatango: Kestyy
Discord: Kesty#2955
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 219
Skąd: MG 20.07.18
Wysłany: 2018-11-22, 21:43   

_____Za naszyjnikiem nie było ni widu, ni słychu (choć trudno byłoby o to). Naprawdę Wrzaskier myślał, że będzie to takie proste?
_____- Podczas jednej z naszej wycieczek znaleźliśmy to miejsce - zaczęła. - Stwierdziliśmy, że kiedyś tu przyjdziemy i przebadamy je. Dla zabawy, może znalazłoby się coś ciekawszego - kontynuowała, kierując się w stronę zniszczonego odrodzenia, które otaczało częściowo zrujnowany budynek.
_____Okolica wydawała się spokojna. Nie tak dużo zwierząt, choć od czasu do czasu dało się zauważyć przemykającą Ratattę oraz lewitujące gdzieś w oddali Munny.
_____- Początkowo nie zapowiadało się na nic specjalnego - powiedziała. Wyglądało na to, że Alexander po raz kolejny dowie się o czymś dopiero po czasie. Teoretycznie wciąż mógłby zadecydować o taktycznym odwrocie, ale czy było warto? Już znajdowali się na miejscu. - Ale później pojawił się niespodziewany gość i byliśmy zmuszeni do szybkiego opuszczenia tego miejsca.
_____Nagły, głośny dźwięk gdzieś z lewej strony o mało nie spowodował u Malite zawału. Nie był on specjalnie groźny, bardziej piszczący, skrzekliwy, jednak w tak cichej okolicy, nabierał mocy, a element zaskoczenia tylko wzmacniał nieprzyjemne zaskoczenie.
_____Na drzewie znajdował się Chatot, przyglądający się dwójce podróżników. Z całkowitym brakiem taktu zaśpiewał, przerywając tym samym opowieść dziewczyny - najwidoczniej on chciał zostać głównym bohaterem opowieści.
_________________

🎵 . i . c a n . s h o w . y o u . t h e . w o r l d . 🎵
♥️ . g r u e s o m e . ♥️ . d r e a d f u l . ♥️ . c r u e l . ♥️



「 BANK 」 「 BOX 」 | 「 BANK 」 「 BOX 」 | 「 CD 」 「 OGRÓD 」


  
 
     
The Lich 
alias Zumi



Limit dodatkowych KP: 1
Chatango: 7umi
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 118
Skąd: Wrocław
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2018-11-24, 17:51   

Kiwałem głową w geście zrozumienia, kiedy Lindsay wszystko wyjaśniała. Czyli i wtedy szukała tutaj swego rodzaju skarbów. Historia jakoś nie powalała, ale przynajmniej wiedziałem już dla czego zmykali w takim pośpiechu, że nawet nie zwrócili uwagi na naszyjnik.
A potem rozległ się jazgot. Miejscowy grajek najwyraźniej nie lubił jak ktoś mu się pałęta po posiadłości i począł na nas krzyczeć.
Tenże Chatot nie wyglądał zbyt miło i miałem ochotę odpowiedzieć mu podobnym hałasem, jednak dokładanie decybeli mogło zaowocować pojawieniem się nieprzyjemnego osobnika z opowieści pani Knight. A tego raczej bym nie chciał.
- Hej! weźże zamknij jadaczkę co? Tutaj się rozmawia. Nie nauczyli cię dobrych manier?
Starając się natychmiastowo olać sprawcę rozgardiaszu poprosiłem dziewczynę, żeby kontynuowała opowieść. Sam zaś złapałem za pierwszy lepszy kamień. Nazwałem go w myślach "popchnięcie fabuły" i rzuciłem nim w ptaszora.
_________________

 
 
     
Kesty
murder of crows


Limit dodatkowych KP: 2
Chatango: Kestyy
Discord: Kesty#2955
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 219
Skąd: MG 20.07.18
Wysłany: 2018-11-24, 22:24   

_____Kamień trafił, uderzając pokemona w pyszczek.
_____- Co ty robisz, on tylko zagwizdał! - zauważyła Lindsay, spoglądając na Wrzaskiera podirytowana. Mimo, że ptaszyna przerwała jej opowieść, nie wyglądała na zwolennika rzucania w żywe stworzenia kamieniami. Nawet jeśli hałas nagły i nieprzyjemny dla ucha, Chatot tylko robił swoje - śpiewał. Fałszując oraz kalecząc uszy widowni, ale śpiewał.
_____- Zostaw go w spokoju - dodała, kręcąc przy tym głową.
_____Wkrótce jednak dźwięk się powtórzył - nawet głośniejszy niż wcześniej. Papuga zatrzepotała skrzydłami, rozzłoszczona i sprowokowana. Użyła na dwójce Hyper Voice; fala spowodowała u podróżników nieprzyjemny ból głowy połączony z przytłumieniem słuchu. Nawet zasłonięcie uszu dłońmi, czego zresztą spróbowała rudowłosa, nie pozwoliło uniknąć efektów głupoty chłopaka, z którym postanowiła tu przyjść.
_____Mimo przytępionego zmysłu, wciąż zdołali usłyszeć to, co się później stało. Głośny, wywołujący ciarki na skórze, ryk przeciął powietrze. Z pewnością wydała go duża bestia. Pobliskie pokemony rozpierzchły się, uciekając w stronę lasu lub chowając się w najciemniejszych zakamarkach. Podobnie sam Chatot, który wzbił się powietrze, ale miał do tego powód większy niż sam strach: w jego stronę poleciał kolejny kamień, ale był on przynajmniej dziesięć razy większy od tego, co rzucił wcześniej Alexander. Połamał parę gałęzi, opadając ciężko na ziemię, podobnie jak kawałki rośliny.
_____Z lekkim opóźnieniem, spowodowanym wcześniejszym atakiem, Knight pociągnęła chłopaka za sobą, chowając się za kopą gruzu, która była na tyle duża, by zasłonić ich dwójkę. Zamieszanie spowodowane śpiewaniem i nieodpowiedzialnym zachowaniem Wrzaskiera, musiało obudzić to, przed czym dziewczyna próbowała ostrzec przed chwilą. Po obszarze kręciła się dwójka rozwścieczonych Emboar'ów. Pokemony wydawały się nienaturalnie duże, bo sięgały dwóch metrów, o ile nie wyżej; choć patrząc na to, ile wymiarów już widział oraz w ilu mieszał Alexander, mogło się uznać wzrost tych istot za normalny.
_____Dwa kolejne głazy poleciały w stronę ćwierkającego pokemona: jeden poleciał o wiele dalej, przez co można było się zastanowić, czy koordynacja ręka-oko w ogóle istniała u tego osobnika. Szczęście dla ptaka, nieszczęście dla Lindsay i Alexandra, bowiem w zamian zostały trafione ich rowery, więc ta droga ucieczki została odcięta. Drugi z pocisków trafił w swój cel - śpiewu Chatota już nikt nie mógł usłyszeć.
_____Knight wydawała się częściowo nieobecna, choć starała się pozostać skupioną. Ogniste pokemony stanowiły zagrożenie i dziewczyna doskonale to wiedziała. Jednak czy Wrzaskier zdawał sobie sprawę, w jakiej sytuacji się znajdowali? Może to czas, żeby nauczyć się jakiegoś instynktu samozachowawczego albo odpowiedzialności o swoje życie, jeśli naprawdę ma zamiar je przeżyć oraz wrócić do swojej bezpiecznej biblioteki.
_____Robiło się coraz ciemniej, co również nie wróżyło dobrze.
_____Wejście do budynku nie znajdowało się daleko, mieli je w zasięgu wzroku i nie dalej jak sto metrów. Mogli spróbować się przekraść - w pobliżu było dużo ścian mniej lub bardziej zrujnowanych, parę blaszanych beczek, nawet tutejsza roślinność - kilka niewielkich drzewek czy krzaków, które rosły po drodze. Bieg też był opcją, może nawet lepszą.
_____Warto podjąć decyzję szybko, bo jeden z Emboar'ów właśnie kierował się w tę stronę.
_________________

🎵 . i . c a n . s h o w . y o u . t h e . w o r l d . 🎵
♥️ . g r u e s o m e . ♥️ . d r e a d f u l . ♥️ . c r u e l . ♥️



「 BANK 」 「 BOX 」 | 「 BANK 」 「 BOX 」 | 「 CD 」 「 OGRÓD 」


 
     
The Lich 
alias Zumi



Limit dodatkowych KP: 1
Chatango: 7umi
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 118
Skąd: Wrocław
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2018-11-28, 23:51   

Wybałuszyłem oczy na widok tego, że jakimś cudem trafiłem. Szczęście w nieszczęściu, bo nie chciałem przywalić tak po prostu gagatkowi, no ale cóż. Wyszło jak wyszło. Wzruszyłem ramionami i rzuciłem miną w stylu "ojej, nie chciałem" i kontynuowałem poszukiwania. Jak się okazało, nie było mi dane zbyt długo skupić się na robocie, gdyż ptaszor odwinął się z nawiązką, powodując ból głowy swoim Hyper Voice. To jednak nie był koniec, ponieważ jeszcze głośniejszy (acz nie tak denerwujący) ryk przeszył powietrze. Zdecydowanie nie należał on do jakiegoś małego, słodkiego stworka. Dwa ogromne Emboary patrolujące okolicę najwyraźniej zbudziły się, a u takich stworzeń normą jest rzucanie głazami w razie niewyspania. Podziwiałem więc miażdżący głaz lecący prosto w stronę mojego przeciwnika- Chatota. Potem nie było już czego oglądać.
Dobrze się spisałeś "popchnięcie fabuły". Pomyślałem i rozejrzałem się, gdzie by tu pierzchać.
Budynek wydawał się najlepszą opcją, toteż pomalutku po cichutku na paluszkach skierowałem się w kierunku budowli. Bo stary niedźwiedź już mocno nie spadł, tylko naparzał głazami.
No dobra, pewnie w połowie drogi spanikowałem i ruszyłem biegiem, o mało się nie potykając po drodze. Złapałem tylko dziewczynę za rękę i pobiegłem w długą.
Nie nie... Skradanie się to lepsza opcja, jednak wykorzystałem krzaki i elementy otoczenia, żeby ukryć się przed zasięgiem wzroku Emboarów. Tak tak. Pamiętam już. Tak właśnie było. Chyba. Pamiętam tylko, że z nerwów spociłem się jak świnia.
_________________

 
 
     
Kesty
murder of crows


Limit dodatkowych KP: 2
Chatango: Kestyy
Discord: Kesty#2955
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 219
Skąd: MG 20.07.18
Wysłany: 2018-12-02, 02:05   

_____Początek zapowiadał się dobrze - później wszystko zaczęło się jebać.
_____Jak na barda przystało, Wrzaskierowi w głowie została ta kolorowa, bohaterska i mądrzejsza opcja do wyboru. Co się zdarzyło naprawdę, to inna śpiewka (pun intended). Zamiar był dobry, należało przyznać. Pierwsze kilka sekund zapowiadało się obiecująco - próby skradania się nie tylko dawały szansę przejścia niezauważonemu, ale także zmniejszało prawdopodobieństwo potknięcia się o jakąkolwiek z przeszkód po drodze (tu też: o własne nogi). Później jednak panika wzięła górę i wszystko, co dobre, szybko się skończyło.
_____- Ahh— - wydała z siebie zaskoczony odgłos, gdy Alexander postanowił porzucić skradanie się i ruszyć przed siebie, nie ustalając wcześniej żadnego planu działania. Nie mieli za wiele opcji do ucieczki czy schronienia, ale wypadałoby chociaż poinformować drugą osobę o swoich zamiarach, żeby nie doszło do nieporozumienia - albo chociaż dać znak, że na "trzy" bądź "dziesięć" zaczną bez namysłu biec w stronę wejścia. Nieprzewidywalność nie jest dobra, jeśli jest się w grupie.
_____Na to jednak nie dało się wiele zaradzić - z paniką nie podyskutujesz, ona zawsze stawia na swoim.
_____- Alex, co ty robisz?! - krzyknęła dziewczyna, tym bardziej przerażona, bo zauważyła biegnącego w ich stronę Emboar'a. Szarżujący w ich stronę pokemon był otoczony płomieniami, jego szybkość tylko wzrastała z każdą sekundą i wydawałoby się, że dwójka nie wyjdzie z tego cało, a w najlepszym scenariuszu skończą z poparzeniami trzeciego stopnia. Płonąca kula sunęła w ich stronę, strach paraliżował, z umysłu uciekały wszystkie myśli i wydawałoby się, że historia na tym się skończy. Wtedy jednak do akcji wkroczył zapomniany dotychczas, trzeci towarzysz.
_____Malite zwinął sie w kulkę, rozpędził i uderzył większego od siebie potwora w brzuch. Nic mu tym atakiem nie zrobił, sam na tym ucierpiał bardziej, ale co najważniejsze - zatrzymał tym szarżę ognistej istoty, pozwalając Wrzaskierowi oraz Lindsay dobiec do budynku. Mały pancernik odbił się, lądując boleśnie na ziemi. Spojrzał w górę na swojego przeciwnika i jakby go tknęło; zerwał się na równe nogi, równie spanikowany odkryciem, że stojąca przed nim bestia nie jest kimś, z kim chciałby zadzierać oraz w równym przerażeniu, co jego pan, zwinął się ponownie w kulkę oraz zaczął się toczyć w stronę ich schronienia.
_________________

🎵 . i . c a n . s h o w . y o u . t h e . w o r l d . 🎵
♥️ . g r u e s o m e . ♥️ . d r e a d f u l . ♥️ . c r u e l . ♥️



「 BANK 」 「 BOX 」 | 「 BANK 」 「 BOX 」 | 「 CD 」 「 OGRÓD 」


 
     
The Lich 
alias Zumi



Limit dodatkowych KP: 1
Chatango: 7umi
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 118
Skąd: Wrocław
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2018-12-09, 04:53   

Rzeczy wydarzyły się niezwykle szybko. Spanikowałem, zjebałem, ogólnie katastrofa. Chaos, strach i zgrzytanie zębów. Brak kooperacji nieźle nas załatwił. Straciłem głowę i byłem nawet gotowy przyjąć karę, jednak bohaterstwo Malite uratowało nas wszystkich. Patrzyłem na mojego czempiona jak sroka w gnat, a oczy szkliły mi się z dumy. Czar szybko jednak prysnął kiedy pancernik zaczął uciekać w popłochu, ale w tym wypadku... Nie dziwiłem się tylko wziąłem nogi za pas. Upewniłem się tylko, czy mój zbawca za nami nadąża, coby mu w razie czego pomóc, a w ostateczności nawet takim rzucić coby szybciej był bezpieczny. Niemal czułem oddech zapach Emboara za plecami. To się chyba nazywa karma.
Miałem tylko nadzieję, że płuca mi wytrzymają. Nie powiem, nie tak wyobrażałem sobie przygody. W książkach zawsze jest inaczej. Muszę jakoś znaleźć idealny przepis na bohatera i się nim stać. Tak, momenty zagrożenia życia to idealne chwile na takie myśli. Postanowiłem jednak zostawić resztę rozważań na nieco spokojniejszą chwilę.
_________________

 
 
     
Kesty
murder of crows


Limit dodatkowych KP: 2
Chatango: Kestyy
Discord: Kesty#2955
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 219
Skąd: MG 20.07.18
Wysłany: 2018-12-13, 19:57   

_____Bestia rozpędziła się. Ponownie zgromadziła siły i uderzyła z bara w ścianę, tworząc dla siebie większe wejście, przez które się zmieści. Budynek się zatrząsł, pyłek sypnął ze starej budowli. Pokemon zaryczał i nie spuszczając wzroku z ruchomych celów, kontynuował pościg.
_____Pancernik nie tylko nadążał, ale również dogonił swojego właściciela oraz przerażoną kobietę u jego boku. Biegli razem, słysząc za sobą ciężkie kroki Emboara. Wkrótce one ucichły, lecz nie oznaczało to, że pokemon stracił zainteresowanie. Biada temu, kto odważył się zatrzymać czy nawet zwolnić. Temperatura otoczenia znacznie wzrosła, kiedy strumień ognia został posłany przez całe pomieszczenie. Gdyby nie nagły skręt w inny korytarz, trudno powiedzieć, ile by zostało po grupie. Bard zostałby spopielony w tym samym dniu, jak trafił na ten świat, co z pewnością byłoby dość rozczarowującym zakończeniem tej baśni.
_____Ciężej było nabierać powietrza, oczy szczypały. Jednak z dobrych wiadomości można wspomnieć, że budynek nie był wypełniony dymem. Problemy z widocznością istniały przez późnopopołudniową, niedługo już wieczorną porę, ale nie przez gęste kłęby. Miejsce nie wyglądało tak różnie od poprzedniego: kolejny, długi korytarz zakończony częściowo wyłamanymi drzwiami. Po drodze do nich znajdował się kawałek ściany, który pełnił za dobrą osłonę przed ewentualnym ognistym atakiem, zaś na ścianie po prawo znajdowało się boczne przejście, choć zdecydowanie węższe od tego, w którym się obecnie znajdowali.
_____Co dziwniejsze, znajdowała się tutaj dodatkowa dusza. Ciemnofioletowy, niemal czarny w tym świetle, pokemon z ogromnymi kamieniami zamiast oczu, siedział przycupnięty jakąś odległość od uciekających, trzymając świecącą, pomarańczowo-czerwoną kuleczkę na łańcuszku. Sableye odwrócił głowę i zerwał się na równe nogi, widząc zbliżające zagrożenie. Skręcił czem prędzej w prawo, ukrywając się za rogiem - tyle było go widać.
_____- Naszyjnik! - rzuciła Knight między kolejnymi wdechami, głosem chwiejnym przez emocje. Jednak czy uganianie się za kawałkiem biżuterii było w tym momencie rozsądne? Nie powinni ratować swojej skóry?
_________________

🎵 . i . c a n . s h o w . y o u . t h e . w o r l d . 🎵
♥️ . g r u e s o m e . ♥️ . d r e a d f u l . ♥️ . c r u e l . ♥️



「 BANK 」 「 BOX 」 | 「 BANK 」 「 BOX 」 | 「 CD 」 「 OGRÓD 」


 
     
The Lich 
alias Zumi



Limit dodatkowych KP: 1
Chatango: 7umi
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 118
Skąd: Wrocław
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2018-12-17, 18:04   

Coraz ciężej było zapanować nad sytuacją. Chociaż czy choćby przez chwilę nad takową panowałem? Tak czy siak robiło się coraz bardziej gorąco. W innych okolicznościach pewnie bym nie narzekał, ale ciężko było cieszyć się z obecnej temperatury. Równie ciężko było oddychać i zachować czysty umysł. I nie miałem tutaj na myśli brudnych myśli. Ogólny chaos, zamieszanie i adrenalina wprawiała moje ciało w nieopanowane wstrząsy i drżenie. A i czasu na uspokojenie się nie było. Coraz więcej problemów.
Na domiar złego znaleźliśmy złodzieja naszyjników. Jakbyśmy nie mieli na głowie szarżującego Emboara, słabą widoczność i zawalający się budynek. Normalnie nie rzuciłbym się za złodziejaszkiem, ale jakimś cudem stwierdziłem że to dobry pomysł. Może przekonał mnie fakt, że jeśli dogonię gagatka to będę mógł nim cisnąć w Emboara jako ofiarę za nasze życia? A może ten szczegół, że ścieżka którą pobiegł Sableye jest po prostu węższa niż korytarz w którym gonił nas potwór?
- Gonimy go! - Krzyknąłem do dziewczyny i Malite, po czym dałem ostrego susa w prawo za złodziejem.
Miejmy nadzieję, że to dobry wybór. Dwie pieczenie na jednym ogniu? znalezienie naszyjnika i ucieczka. Czy cztery? Dwoje ludzi i dwa pokemony jako smażony stek dla dwóch Emboarów?
_________________

 
 
     
Kesty
murder of crows


Limit dodatkowych KP: 2
Chatango: Kestyy
Discord: Kesty#2955
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 219
Skąd: MG 20.07.18
Wysłany: 2018-12-17, 20:16   

_____Emboar ponownie użył Flame Charge, choć z nabraną prędkością, nie był dostatecznie zwinny, by skręcić za bohaterami. Ukryta w bocznym przejściu dwójka mogła zobaczyć, jak przebiegał przez korytarz oraz usłyszeć rozwalającą się półściankę po drodze.
_____- Nie ma przejścia - jęknęła dziewczyna, zwalniając i ostatecznie się zatrzymując.
_____Droga była zasypana, a przekopanie się przez przeszkodę nie wyglądało do najprostszych. Sableye nie miał jednak problemów z dalszą ucieczką - znalazł niewielką dziurę w pękniętej ścianie, która prowadziła na zewnątrz. Przedostał się na drugą stronę, lecz było to możliwe tylko przez niewielki wzrost istoty.
_____- Co teraz zrobimy, jesteśmy tu uwięzieni! - rzuciła zrozpaczona. Sięgnęła do przeszkody w panice, zabierając z drogi jeden z wielu ciężkich kawałków, które ciężko opadły na podłogę obok ich nóg, a później następny i następny. Nie wyglądało to obiecująco, ale czy w tym momencie inne wyjście? Tuż za rogiem czekała bestia, która prawdopodobnie teraz zmierzała w kierunku ich korytarza.
_________________

🎵 . i . c a n . s h o w . y o u . t h e . w o r l d . 🎵
♥️ . g r u e s o m e . ♥️ . d r e a d f u l . ♥️ . c r u e l . ♥️



「 BANK 」 「 BOX 」 | 「 BANK 」 「 BOX 」 | 「 CD 」 「 OGRÓD 」


 
     
The Lich 
alias Zumi



Limit dodatkowych KP: 1
Chatango: 7umi
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 118
Skąd: Wrocław
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2018-12-23, 17:57   

No i pięknie. Mój genialny pomysł złożenia Sableye w ofierze spalił na panewce. Zostaliśmy uwięzieni, że tak powiem w czarnej dupie. Złodziejaszek wydostał się przez niewielką dziurę w ścianie, która była niestety dla nas zbyt duża. Byliśmy w potrzasku i nic nie dało się zrobić. Nagle coś mi przyszło do głowy. Coś, czego się nigdy bym po sobie nie spodziewał.
W trakcie kiedy Lindsay próbowała przekopać się przez przeszkodę, ja schyliłem się do Sandshrew i szepnąłem mu na uszko.
- Gdyby zrobiło się gorąco, uciekaj przez tą dziurę co Sableye, dobrze? - Pogłaskałem go po główce, a sam ująłem w dłoń pierwszy lepszy kamień. Tego nazwałem Deus Ex Machina. Nie zastanawiając się wybiegłem na główny korytarz. Z prawej powinien być nasz prześladowca. Rzuciłem w niego kamieniem i zacząłem machać rękami i drzeć się, coby skupił na mnie swoją uwagę.
- Hej, tutaj jestem! No dawaj! Goń mnie! - Wykrzyczałem i pobiegłem pędem jak najdalej od Emboara, upewniając się, że na pewno nie zatrzymuje się przy kryjówce moich towarzyszy. Miałem tylko nadzieję, że Lindsay jakoś się przekopie i ucieknie. No i miałem nadzieję, że przeżyję. Pora dać z siebie wszystko. Pora na bohaterskie czyny, zupełnie jak w powieściach. Granica między szaleństwem a odwagą jest bardzo cienka. Zobaczymy po której stronie granicy się znalazłem.
_________________

 
 
     
Kesty
murder of crows


Limit dodatkowych KP: 2
Chatango: Kestyy
Discord: Kesty#2955
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 219
Skąd: MG 20.07.18
Wysłany: 2019-01-07, 04:13   

_____Sandshrew popatrzył na Wrzaskiera zdezorientowany, gdy ten mówił słowa, które równie dobrze mogły być jego ostatnimi. Pokemon, wciąż czujny przez grasujące niebezpieczeństwo oraz spięty przez dziwne polecenie, nie odrywał od właściciela paciorkowatych oczu, próbując zrozumieć tworzący się w głowie szaleńca plan, lecz bez pozytywnego skutku. Malite wydał z siebie przeciągły, jękliwy dźwięk, lecz został on uciszony - prawdopodobnie zajęła się tym Lindsay, która rozumiała, że inaczej tego nie przetrwają, jednak tego Alexander nie mógł już zobaczyć, jedynie usłyszeć. Emboar skupił na bohaterze swoje spojrzenie i ruszył za nim.
_____Wrzaskierowi w ślepej ucieczce udało się wydostać z budynku, lecz krążąca w nim adrenalina nie pomogła mu na tyle, by uciec ze szponów niebezpieczeństwa. Gdy mężczyzna znalazł się przy linii drzew, poczuł żar na swojej skórze, niesamowity ból spowodowany podpaleniem. Część materiału, której nie zdążyły płomienie pochłonąć od razu, zapaliła się, wcale nie pomagając sytuacji. Płomienie zrobiły sobie ucztę na jego ciele, zżerając łapczywie skórę, składając bolesne pocałunki i kąsając delikatną tkankę śmiertelnika. Wysysały z niego energię życiową, powodowały wycieńczenie i wkrótce stały się nie do zniesienia. Ból i skumulowane doznania wkrótce okazały się silniejsze. Dla Deuce'a po raz kolejny zapadła ciemność.

_____Nie towarzyszyły temu sny, nie było kolorów, nie było nic. Była pustka. Dziwne uczucie, które trudno opisać prostymi słowami. Istniała świadomość, istniało "ja", lecz ciało odmawiało posłuszeństwa. Niepokojące. Bezsilność połączona z podświadomą wiedzą, że tam dalej, poza tą pustką, coś istniało, coś się tam działo. Tylko jak się wydostać bez możliwości ruchu? Bez umiejętności otworzenia ust? Wydania z siebie dźwięku?
_____Ile trwało, zanim wydostał się z tego miejsca? Wydawało się wiecznością, lecz zawsze tak jest, gdy się na coś czeka. Może czuł przerażenie i dezorientację, może czuł znudzenie, ale wszystko sprowadzało się do jednego - czekania. Nawet nie odliczania, bo jak w tej pustce zmierzyć czas? Jednak - czy tego chciał, czy nie - nastała pora, by ponownie wstąpić do świata żywych.

_____Zmysły stały się sprawne, a mężczyzna mógł się wkrótce przekonać, że jakimś cudem wydostał się z nieprzyjemnej sytuacji. Proces powrotu wcale nie był taki przyjemny, nie mówiąc, że Wrzaskier skończył nawet gorzej niż poprzednio. Przez ból trudno było się ruszać, a najgorzej przy tym cierpiały jego plecy, na których dalej odznaczały się nieboskie, wciąż piekące pamiątki, pozostawione przez płomienie. Co jednak dziwniejsze, Alexander nie znajdował się już w lesie i miał na swoim torsie dbale związany bandaż. Leżał na drewnianym stole, w niewielkim pomieszczeniu (wyobrażenie stylu bardziej w stronę old-fashioned; zdecydowanie nie modern), gdzie nie było okien i jedynym źródłem światła była lampa stojąca na biurku nieopodal. Przy meblu stał czerwonowłosy mężczyzna, odwrócony aktualnie tyłem; nie dało się powiedzieć, czym się teraz zajmuje. Poza tym... cóż, niewiele tu się działo interesującego. Parę półek przyczepionych do ścian, jakaś sporych rozmiarów skrzynka, duża szafa, o której uchwyt była powieszona niewielkich rozmiarów marionetka.

_________________

🎵 . i . c a n . s h o w . y o u . t h e . w o r l d . 🎵
♥️ . g r u e s o m e . ♥️ . d r e a d f u l . ♥️ . c r u e l . ♥️



「 BANK 」 「 BOX 」 | 「 BANK 」 「 BOX 」 | 「 CD 」 「 OGRÓD 」


 
     
The Lich 
alias Zumi



Limit dodatkowych KP: 1
Chatango: 7umi
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 118
Skąd: Wrocław
Ostrzeżeń:
 1/3/6
Wysłany: 2019-01-16, 03:07   

Coś mnie zabolało, głęboko we mnie, kiedy słyszałem przerażony jęk Malite. Czyżby to była dusza? Serce? Wyrzuty sumienia? Jakieś ludzkie cząstki mojej świadomości? Nie wiedziałem... Przynajmniej nie w tamtym czasie. Mogłem jedynie mieć nadzieję, że ten jakże dziwny i szalony wyczyn na coś się przyda, na cokolwiek. To przez moją głupotę znaleźliśmy się w tej sytuacji i miałem nadzieję, że jakimś cudem ta sama głupota mnie z tego wyratuje. Lindsay wydawała się być podobnego zdania.
Biegłem więc co sił w nogach, zdeterminowany adrenaliną i zapewne paniką. Wtedy zapomniałem już o szlachetnych pobudkach.
Liczyło się tylko przetrwanie. Prawie mi się udało. Mogłem niemal dotknąć bezpieczeństwa. Oczami duszy widziałem wielką barierę, za którą będę bezpieczny, a która uciekała przed moimi palcami. Aż w końcu moją głupią wyobraźnię spaliła fala płomieni.
Uczucie jakże mi obce. Przez tyle wieków byłem niemal nietykalnym bytem, że nagły szok i obawa przed... cóż... przed matką była szokująca.
Ból był nie do zniesienia. Krzyczałem. A przynajmniej tak sądzę. To chyba byłaby normalna reakcja. Tak. Pierwotny krzyk cierpienia. Konwulsje, wstrząsy i płacz. Wrzeszczałem. Nie myślałem już o niczym innym tylko jak pozbyć się tego uczucia. Przeklinałem że kiedykolwiek spotkałem Lindsay i Malite. Marzyłem o tym, by nigdy nie pojawić się w tym świecie, marzyłem o tym żeby umrzeć.

I w końcu coś przyszło... Śmierć? Nie... poznałbym. Ukojenie? Tak, to chyba bardziej to. Pustka. Nicość. Ciemność. Jakże przyjemne uczucie. Zero płomieni, zero... niczego. czułem już kiedyś coś takiego, choć nie w takim stopniu. Tak, te setki lat spędzone w domu. Może nie było t odo końca to samo, ale nadal... było to miłe doświadczenie. Nie... po prostu znajome. Tak... to lepsze słowo.
Nie pamiętam jak długo czekałem. Dni? Lata? W sumie, nie miało to znaczenia. Czas był nie istotny, jak za tamtych czasów.
Gryzły mnie jednak wyrzuty sumienia. Nie podobała mi się moja chwilowa nienawiść do Lindsay i Malite. Do każdej istoty żywej. Wiedziałem, że było to spowodowane ekstremalną sytuacją, ale jednak, nie pozwalało mi to spokojnie siedzieć.
W końcu jednak nadeszła pora by wydostać się z pustki.

Najwyraźniej przeżyłem. Zorientowałem się po bolących plecach. Ruszyć się nie dało i piekło jak diabli.
Zorientowałem się, że nie jestem już w lesie tylko leżę w skromnie urządzonym pomieszczeniu. Na dodatek miałem założony opatrunek na poparzeniach. Ktoś dobrze się mną tutaj zajął. Będę musiał temu komuś podziękować.
Postanowiłem sprawdzić, czy nie brakuje mi żadnej kończyny, lekko ruszając ciałem. Jak zaboli to znaczy, że dalej jest na miejscu.
Tak się składało, że ten, kto się mną zajął, stoi tuż obok mnie, acz odwrócony plecami.
- Przepraszam, że pytam. Dziękuję za opatrunek ale... - Zmarszczyłem czoło nieco skonsternowany. Dopiero teraz dochodziło do mnie, jak dziwna i niecodzienna to sytuacja. - Co się właściwie stało?
...
A co najważniejsze. Czy z Malite i Lindsay wszystko w porządku?
_________________

 
 
     
Kesty
murder of crows


Limit dodatkowych KP: 2
Chatango: Kestyy
Discord: Kesty#2955
Dołączył: 15 Paź 2018
Posty: 219
Skąd: MG 20.07.18
Wysłany: Wczoraj 0:10   

_____Każda kończyna zabolała równo - nogi były cięższe od biegu, a podniesienie rąk spowodowało pociągnięcie reszty pobliskich mięśni. Nieprzyjemna konstrukcja ludzkiego ciała; już lepiej byłoby zostać jakimś spektralnym istnieniem-obserwatorem zesłanym na ten świat niż cierpieć w śmiertelnym naczyniu. Nic nie zawadza, nic nie boli.
_____Jednak to byłoby za łatwe.
_____Na dźwięk głosu Wrzaskiera, mężczyzna znieruchomiał na sekundę. Wyglądało na to, że usłyszał, lecz postanowił zignorować zdezorientowanego chłopaka oraz wrócić do swojego zajęcia. Trwało to jakąś chwilę - może spędzili tak kolejną minutę lub dwie, zanim ten postanowił przerwać ciszę.
_____- Zostałeś znaleziony w lesie, ranny, z poważnymi oparzeniami, następnie przeniesiony do tego miejsca - jego ton głosu był neutralny, spokojny. Nieznajomy wciąż się nie odwrócił się przodem do rozmówcy. - Czy ktoś znajdował się tam z tobą? - teraz to on zadał pytanie.
_________________

🎵 . i . c a n . s h o w . y o u . t h e . w o r l d . 🎵
♥️ . g r u e s o m e . ♥️ . d r e a d f u l . ♥️ . c r u e l . ♥️



「 BANK 」 「 BOX 」 | 「 BANK 」 「 BOX 」 | 「 CD 」 「 OGRÓD 」


 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna

Graficy:::
Sojusznicy:::

Panda
35451075
Yukiyorin

Did
44021735

Daisy7
ania.daisy7

Xioteru
raivvitch

Kyuubi
366671

PokeSpecial

WAW Pokemon

Król Lew PBF

SNM
SnM

PokeSerwis

Rainbow RPG
Rainbow RPG

Ninja Gaiden
Ninja Gaiden PBF

Memento Mori

Riverdale

Ninshu

Nemea

Orchard Stable

Disney World

Strefa RPG
Strefa Forumowych RPG

YLO

Over Undertale
over-undertale

Dragon Ball New Generation Reborn
Dragon Ball New Generation Reborn

Magic Lullaby

Black Butler
BlackButler

Hogwart Dream
HogwartDream

FT Path Magician

Amaimon
Amaimon

Mortis

Czarny Horyzont

Artemida - Warrior Cats

The Avengers

Dragon Ball - Another Universe

Wishtown

Hoshi Fusion

Spectrofobia

X-Men RPG

Virus

Bleach Other World
Bleach OtherWorld

Avengers Assemble

Wizard's World



Design by Did, Panda & Daisy7. Only for Pokemon Crystal
Copyright 2019 by Daisy7.

Zabrania się kopiowania tekstów i obrazków autorstwa naszych użytkowników bez ich zgody na użytek innych stron!
Grafika pochodzi ze źródeł internetowych. Nie przywłaszczamy sobie do niej żadnych praw. Jeśli jesteś autorem obrazka wykorzystanego na forum i nie życzysz sobie, by się tu znajdował, napisz do administracji Pokemon Crystal, a zostanie on usunięty.
Pokemon Crystal nie czerpie żadnych korzyści materialnych z prowadzenia tej strony poświęconej serii "Pokemon" - własności Nintendo.

Pokemon Crystal launched 2011-03-23.