Amfiteatr Strefa Gracza Regulamin Ogłoszenia Kalendarz Eventów PokeQuizy Koloseum Dojo Przenosiny Spis MG Pora na przygodę! Strefa PBF Przygody Centrum Handlowe Arcade Centre Konkursy Laboratorium Zacisze Miejsca Spotkań Stragany Ogródki Park Krajobrazowy Safari Kreatywny Zakątek PokeLotto Biblioteka Loteria Karty Postaci Rozmowy
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Przesunięty przez: Kyuubi
2019-06-07, 21:04
Północny Smok
Autor Wiadomość
Nani 
jakiś Stwór


Limit dodatkowych KP: 2+1
Dołączyła: 14 Paź 2018
Posty: 527
Ostrzeżeń:
 1/5/7
Wysłany: 2018-10-14, 22:36   Północny Smok

[Stara przygoda (14 stron)]

Szop napisał/a:
- Uff. - Odetchnęłam z ulgą, gdy okazało się, że Rita jest jednak w pełni po mojej stronie.
Nie była jakąś oszalałą dzikuską w mordem w oczach, więc ominął mnie meksykański standoff. Radość nie trwała długo, gdyż uwaga Rity mnie obudziła z zamyślenia. No tak, ona walczyła o życie…
- Już. - W ciągu sekundy ogarnęłam na nowo sytuację. Jeszcze nie byłam pewna własnych sił i strzał, na szczęście miałam przy sobie moje pieski. - Manetric, Fatum, pomóżcie jej! Zaatakujcie go prosto w pysk, aby zmusić go, by go zamknął i się wycofał.
Poszła pierwsza fala poleceń, ale to nie był jeszcze koniec. Muszę tak to zagrać, aby wąż wrócił do swojej nory i prędko stamtąd nie wyszedł, ale tak, aby nie stała mu się krzywda, a przynajmniej większą.
- Oven, Twilight! Zaatakujcie jego skrzydła! Osłabcie je, tak aby nie mógł latać, ale nie zróbcie mu krzywdy!
Sama zaś stoję i celuje w niego. Nie mam pojęcia, co mogę zrobić w tej sytuacji. Miałam tylko łuk i strzały. Chciałam sprawdzić czy jestem w stanie przebić się przez jego skórę, ale nie chciałam go zranić.
Jednak, jeśli nie będę miała wyboru, zrobię to. Tyczyło się to także Rity, była po mojej stronie, ale nie miałam żadnej pewności, że nie chce mu zrobić krzywdy.
  
 
     
Nani 
jakiś Stwór


Limit dodatkowych KP: 2+1
Dołączyła: 14 Paź 2018
Posty: 527
Ostrzeżeń:
 1/5/7
Wysłany: 2018-10-15, 18:12   

Rita chyba nie potrafia wytrzymać tak zbyt długo, gad zaczął ją odpychać do tyłu i powoli zbliżać swoją paszczę w jej stronę. Twoi podopieczni natomiast od razu rzucili się do wykonywania poleceń, ty zaczęłaś celować w gada. Manetric potraktowała szczękę gada swoim Hyper Beam, natomiast ciekawsza sytuacja wydarzyła się przy Fatum gdyż tego otoczyła ciemna, mhroczna aura a po chwili wystrzelił on w stronę smoka silny Dark Pulse. To wystarczyło aby gad odleciał na dwa metry w bok i zwalił jedno, młode drzewo. Oven i Twilight zaatakowali skrzydła - on prawe swoim Bite, ona niewielkim, chociaż celnym i silnym Flamethrower. Nagle zza drzew wystrzelił elektryczny promień, który trafił w stwora a ten wydał z siebie wrzask wyrażający ból. Albo porządny wkurw. Sprawcą tego pioruna nie była Manetric tylko stworek, który właśnie stanął obok Rity.

Dziewczyna spojrzała na niego i powiedziała
- Coś długo ci to zajęło
Wydawało ci się, że stworek też nosi maskę - podobnie jak twój Oven. A ten właśnie dostał jakiegoś napadu szału i zaciekle atakował smoka a raczej próbował, bo gad jakimś cudem neutralizował każdy jego atak swoimi "gwieździstymi kulami". Ty usłyszałaś w głowie cichy głos, bardzo łągodny i wydawało ci się, jakby mówiła to do ciebie osoba tak bliska jak na przykład twoja mama
"Wbij strzałę w jego szyję. To go nie zabije ale odpuści. Zaufaj. Zaufaj sobie"
Dziewczyna dotknęła w tym czasie futra stworka, które zalśniło lekko na zielono a wtedy rany na dłoniach Rity zniknęły. Smok na razie był zajęty przez Ovena i Twilight która wskoczyła mu na grzbiet i warczała, rozpalając swoje ciało tak, że płonęła niczym świeca.


[TM Dark Pulse dla Absola]
_________________
 
     
DJSzopxX 
Czekając na deszcz


Limit dodatkowych KP: 2+1
Discord: Szotaro Kujo
Dołączyła: 17 Paź 2018
Posty: 389
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-10-17, 16:37   

Widząc przemienią owcę i jej maskę, od razu pomyślałam, czy przypadkiem i Oven nie ma jakiejś ukrytej formy. W końcu sama przemieniałam się gdy zakładałam swoją i dobrze wiedziałam, że to coś więcej niż zwykła przebieranka. Niestety nie miałam czasu dłużej się nad tym zastanawiać.
Gdy będzie już po wszystkim, będzie to kolejna rzecz, którą będę chciała spytać Ritę. Na ten moment miałam jednak większe zmartwienia.
Nie wiedziałam, co zrobić z tajemniczym głosem w głowie, ale coś w nim było, coś takiego, że byłam w stanie mu zaufać, mimo że była to praktycznie odznaka obłędu.
Wzięłam głęboki oddech i wycelowałam w jego szyję, chciałam wybrać taki punkt, jaki wydawał mi się najbardziej odpowiedni, wysunięty lub odsłonięty.
- Oven, Twilight przetrzymajcie go chwilę! - Rozkazuję swoim podopiecznym.
Następnie biorę głęboki oddech i strzelam z łuku.
"Here goes nothing" myślę, czując jak strzała opuszcza cięciwę.
_________________



Emilia Lee
KP/Gra/Bank/Box

Kuro
KP/Gra/Bank

Vincent
KP/Gra
 
     
Nani 
jakiś Stwór


Limit dodatkowych KP: 2+1
Dołączyła: 14 Paź 2018
Posty: 527
Ostrzeżeń:
 1/5/7
Wysłany: 2018-10-18, 12:40   

Przytrzymać takiego stwora w miejscu okazało się trochę trudne dla dwójki pokemonów. Rita zdobyła się na ostatni zryw, pobiegła w stronę bestii i złapała go za łeb. Ten zaczął się szarpać ale ta chwila wystarczyła, moment kiedy dziewczyna go złapała, żebyś wypuściła strzałę w odsłoniętą cześć na szyi smoka. Kiedy pocisk pomknął w stronę gada, grot strzały pokrył się jakby ciemną materią, podobną do tej która wydobywała się z ciała Demona. Na dodatek strzała ciągnęła za sobą ciemny "ogon" niczym spadająca gwiazda. Wbiła się mocno w cislo gada, który zaczął wierzgać zarzucając każdego kto ograniczał jego ruchy. Na chwilę zamarł w bezruchu, po czym runął na ziemię i zmienił się w gwiezdną mgłę. W takiej formie uciekł między drzewa i dalej, do tylko sobie znanemu miejscu. Rita patrzyła w kierunku gdzie znikł po czym powiedziała cicho pod nosem (ale twoje wyostrzone zmysły to wyłapały)
- Kto by się spodziewał...
_________________
 
     
DJSzopxX 
Czekając na deszcz


Limit dodatkowych KP: 2+1
Discord: Szotaro Kujo
Dołączyła: 17 Paź 2018
Posty: 389
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-10-27, 15:06   

- To go powinno na jakiś czas uspokoić. - Mówię lekko speszonym głosem.
Chciałam się wydać pewna i silna, ale sama byłam zaskoczona takim rezultatem. W końcu zaufałam głosom w głowie i im dłużej o tym myślałam, tym gorzej to brzmiało.
Schowałam swoją broń i maskę. W ten sposób chciałam pokazać dziewczynie, że jej ufam i nie mam złych zamiarów... W sumie źle to brzmiało, ale pierwszy raz byłam w takiej sytuacji.
Miałam tyle pytań do zadania, ale nie mogłam z siebie nic wydusić, za dużo tego było, do tego nie chciałam ją spłoszyć ich natłokiem. Musiałam to rozegrać z pomysłem.
Jednak od czego zacząć? W głównej mierze nurtowały mnie dwie sprawy, pierwsza, ta bardziej oczywista, czy ona jest tą o której wspominał mi Yatorus? W sumie nie dał mi żadnego opisu, więc jeśli to naprawdę ona, muszę jedynie przekonać ją, aby nam pomogła. Jeśli to nie ona, cóż, posiada maskę i śmiało może zastąpić tamtą osobę, lub po prostu pomóc nam.
Druga sprawa, może i mniej oczywista. Ona była do mnie podobna. Nie chciałam tworzyć teorii spiskowych, ale rodzice znaleźli mnie w lesie i kto wie... Ciekawe czy i Rita się teraz nad tym zastanawia...
Mimo wszystko postanowiłam zacząć spokojnie, dosłownie tak, aby wybadać teren, a dokładniej jej wiedzę o Omedze itp.
- Mogę się mylić. - Zaczynam po chwili. - Ale wydaje mi się, że już spotkałaś tego stwora albo chociaż coś podobnego. - Bazowałam na jednej linii dialogu od niej, ale chyba dobrze zrozumiałam. - Jeśli tak, to wiesz skąd się te stwory wywodzą? - Pytanie zadałam o wiele poważniejszym tonem, niż początkowo planowałam. Jednak, cóż... nie miałam już jak tego odwołać.
_________________



Emilia Lee
KP/Gra/Bank/Box

Kuro
KP/Gra/Bank

Vincent
KP/Gra
 
     
Nani 
jakiś Stwór


Limit dodatkowych KP: 2+1
Dołączyła: 14 Paź 2018
Posty: 527
Ostrzeżeń:
 1/5/7
Wysłany: 2018-10-30, 23:21   

Rita na początku lekko się wzdrygnęła, jakby czymś wystraszona po czym spojrzała na ciebie. Widziałaś jak jej rozżażone oczy patrzą na ciebie uważnie spod maski. Po chwili jednak i ona ściągnęła maskę, zrobiła to samo z Mareepem który od razu położył się "plackiem" na ziemi. Dziewczyna schowała maski do torby leżącej nieopadal, nawet jej ubrania wróciły do poprzedniego wyglądu.
- Nie mam pojęcia co to jest. Pojawia się co kilka dni i próbuje mnie zabić. Bogu dzięki jeszcze mu się to nie udało
Powiedziała zmęczonym głosem i usiadła ciężko na ziemi, stękając przy tym i biorąc na ręce owieczkę. Oven podszedł do Rity i obwąchał ją uważnie, także jej plecak i Mareepa. Fatum tylko stanął przy tobie przechylając głowę na bok, Manetric próbowała odgonić od siebie Lycanroc której zebrało się na zabawę po walce a Quilava próbowała powstrzymać się od przeklinania w ludzkim języku i tylko coś tam mamrotała po pokemonowemu. Dosyć szybko udało ci się "wybadać teren" gdyż Rita stała się trochę bardziej rozmowna. Trochę.
- Nie wiem co to jest. Ani skąd są maski. Były z nami...od małego. Dziękuję za pomoc
Była teraz wręcz nie do poznania. W masce emanowała pewnością siebie i siłą a bez niej, była cicha i nieśmiała. Sprawiała wrażenie delikatnej, wątłej a przecież przed chwilą sama widziałaś jak powstrzymała gada przed zakleszczeniem się jego szczęki na jej ciele.
- Twoje umiejętności...pokemony...Jesteście niesamowici. A ty? Wiesz coś o tym całym syfie jaki nas spotkał? Też masz taką szumowinę co cię ściga i próbuje zabić?
Teraz chyba nie było mowy o opowiedzeniu jej o Omedze, ponieważ w dalszym ciągu musisz zadbać o Harrego który jest nie wiadomo gdzie. Chyba.
_________________
 
     
DJSzopxX 
Czekając na deszcz


Limit dodatkowych KP: 2+1
Discord: Szotaro Kujo
Dołączyła: 17 Paź 2018
Posty: 389
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-11-03, 18:42   

- I żeby to była jedna. - Odpowiadam jej ze szczerym uśmiechem.
Wiem, że przy takiej wypowiedzi radość wydawała się nie na miejscu, ale naprawdę byłam rozbawiona.
Przez ostatnie dni spotkałam tyle dziwnych istot, usłyszałam od innych wiele różnych historii. Cały czas staram się złożyć do kupy, wszystko to, co już wiem, a wiem też, że oni wszyscy jeszcze wiele rzeczy przede mną ukrywają. Przy tych istotach czuje się mała i głupia.
Teraz jednak trafiłam na kogoś, kto też jest w to wszystko wmieszany, a wie jeszcze mniej ode mnie. Właśnie to mnie tak rozbawiło.
- Szykuj się siostro. - Dodaję żartobliwym tonem, choć wiem, że żarty to nie moja najlepsza strona. - Bo to nie lada opowieść, ale najpierw chodźmy odnaleźć mojego brata.
Harry w tej sytuacji był priorytetem, miałam nadzieję, że nic mu nie jest, ale nie mogłam ryzykować. On był za mały i to ja odpowiadałam za niego, zwłaszcza że to był mój pomysł.
- Chodź, opowiem ci po drodze. - Zapraszam ją zachęcająco.
_________________



Emilia Lee
KP/Gra/Bank/Box

Kuro
KP/Gra/Bank

Vincent
KP/Gra
 
     
Nani 
jakiś Stwór


Limit dodatkowych KP: 2+1
Dołączyła: 14 Paź 2018
Posty: 527
Ostrzeżeń:
 1/5/7
Wysłany: 2018-11-04, 12:20   

Rita chyba miała słabe poczucie humoru, jednak lekko się uśmiechnęła na twoje słowa. Poszła po swój niewielki plecak, wzięła w ręce Mareepa i powiedziała
- Twój brat jest w pobliskim parku
Musiało to dla niektórych wyglądać dziwnie, kiedy tak szłaś z ekipą pięciu pokemonów za tobą i dziewczyną z owieczką. Drogi starczyło ci akurat na tyle, że doszłaś do połowy opowiadania tego co najważniejsze, jak zauważyłaś Harry'ego z Charmeleonem. Właśnie oby dwoje wspinali się na duże drzewo rosnące na środku niedużego parku. Nie było to centrum miasta ale nie było to też odludzie, mijałaś to miejsce idąc za jaszczurem ale jakoś nie było sensu aby zwracać na nie uwagę. Kiedy Harry cię zauważył, od razu zrezygnował z wchodzenia na drzewo i pobiegł do ciebie pytając
- Co się stało???
Na co Rita cię wyprzedziła i powiedziała
- Chciałyśmy zebrać trochę jagód ale zaatakowały nas dwa Ursaringi. Ale wyszłyśmy z tego cało, twoja siostra ma bardzo silne pokemony
Na co Harry pokręcił potwierdzająco głową. Ruszyliście więc w stronę twojego domu, ty mogłaś opowidać co jakiś czas dalszą część historii o Omedze czy co tam uznałaś, że dziewczyna musi wiedzieć. Harry raz słuchał a raz zajmował się Charmeleonem, który gonił wszystko co żywe i warczał na to. Czasami zaczepiał twoje pokemony ale po warknięciu Fatum i Ovena, odpuścił sobie głupie zaczepki.
Tak doszłaś do domu gdzie przed bramą stał twój ojciec. Wyglądał jakby walczył sam ze sobą, czy cię przysłowiowo opierdzielić czy uściskać a potem zrobić ojcowskie kazanie. W końcu jednak tylko westchnął, skrzyżował ręce na piersi i powiedział
- Witaj w domu Emilka. Można wiedzieć gdzie do cholery was wywiało? Harry, co to za pokemon? Chyba nie sądzisz, że możesz przyjść tutaj z pierwszym lepszym pokemonem?
_________________
 
     
DJSzopxX 
Czekając na deszcz


Limit dodatkowych KP: 2+1
Discord: Szotaro Kujo
Dołączyła: 17 Paź 2018
Posty: 389
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-11-17, 11:25   

Opowiadając Ricie o Omedze, skupiałam się na najważniejszych sprawach. Głównie czym jest, co tam się stało, do czego to doprowadziło na ziemi i do czego to zmierza. Chciałam dać jej pełny obraz, na tyle ile sama potrafiłam, tego co się dzieje. Miałam cichą nadzieje, że dołączy do mnie i pomoże mi w mojej sprawie, ale musiałam mieć pewność, że wie na co ewentualnie by się pisała.
Na ten moment przemilczałam Demona, Yatorusa i Seta. Choć w sumie o tym drugim mogę śmiało jej opowiedzieć, w końcu to od niego wiem większość.
Demona nie chciałam jej za bardzo przedstawiać, nie tylko źle mi się o nim mówiło, po tym, co mi zrobił, ale może to ją przestraszyć i/lub zniechęcić.
Seta zaś zostawiłam sobie z własnych pobudek, głównie dlatego, że jak o nim myślałam, to wyobrażałam go sobie w klubie gogo, gdzie tańczył niezręcznie na rurze, a obok niego bujało się czterech mężczyzn, przystojnych i dobrze zbudowanych mężczyzn.
Nie wiem dlaczego miałam akurat ten obraz w głowie, ale w sumie doskonale on przedstawiał moje uczucia do Seta.
Sama omega była dopiero wstępem do prawdziwej rozmowy, budowała podłoże. Prawdziwa dyskusja zacznie się potem.
Przez to wszystko prawie zapomniałam o Charmeleonie. Więc jak tata wyszedł mi na spotkanie, czułam się kompletnie wyrwana z kontekstu.
- To Rita. - Na wstępie przedstawiam ojcu nową "koleżankę". - A ten Charmeleon. - Tutaj wskazuję na ognistego gada. - To biedna przybłęda, która czeka od dawna na powrót swojego pana, a Harry jako jedyny się nim zainteresował i się nim zaopiekował.
W tym momencie sprawa jaszczura wydawała mi się tak trywialna, że chciałam zakończyć ją jak najszybciej.
Oprócz swoich wcześniejszych spraw miałam teraz Ritę, maski które coś ode mnie chciały i trening z Twilight. Cholera, trochę mi się tego nazbierało...
_________________



Emilia Lee
KP/Gra/Bank/Box

Kuro
KP/Gra/Bank

Vincent
KP/Gra
 
     
Nani 
jakiś Stwór


Limit dodatkowych KP: 2+1
Dołączyła: 14 Paź 2018
Posty: 527
Ostrzeżeń:
 1/5/7
Wysłany: 2018-11-19, 14:18   

- Dzień dobry proszę Pana. Ale też i do widzenia. Muszę już wracać do rodziców. Może przyjdę wieczorem...
Powiedziała Rita od razu kiedy ją przedstawiłaś, złapała Mareepa i pognała w sobie znanym kierunku. Twoje pokemony rozbiegły się po podwórku i mieszkaniu, jedynie Oven i Quilava zostali przy tobie. Twój tata najpierw cię przytulił a potem wysłuchał Herrego, który opowiedział mu jak to poznał gada i że bardzo chciałby mieć pokemona tak jego siostra. Mężczyzna pomyślał chwile, znowu westchnął aż w końcu zdecydował
- No dobrze. Pojadę z tobą i Charmeleonem do Pokemon Center, potem do najbliższego Profesora Pokemonów. Sprawdzimy czy jego właściciel żyje a jak nie, to dobrze by było złapać go do jakiegoś 'balla. Nie ma czasu do stracenia, wskakuj do samochodu Harry. Charmeleon, ty też ale postaraj się niczego w środku nie spalić. Emilia jedziesz z nami?
Zarządził twój tata. Zostać tutaj i np. zająć się Quilavą, która teraz pociągnęła cię znowu za kawałek ubrania i otworzyła pysk, że znowu jest głodna, czy może jechać z nimi... Albo spróbować dogonić Ritę, która jeszcze nie zgubiła ci się z widoku ale była bardzo daleko.
_________________
 
     
DJSzopxX 
Czekając na deszcz


Limit dodatkowych KP: 2+1
Discord: Szotaro Kujo
Dołączyła: 17 Paź 2018
Posty: 389
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-11-24, 19:36   

Spojrzałam za Ritą, byłam zła, że pozwoliłam jej odejść bez słowa, ale było już za późno, aby za nią pójść. Zresztą nie chciałam na nią naciskać. Jej pomoc była mi bardzo potrzebna i wszystko, by mi ułatwiła, jednak nie mogłam jej zmusić, sama musiała podjąć decyzję. Szkoda tylko, że nie zdołał jej wszystkiego opowiedzieć...
- Nie. - Odpowiadam po chwili tacie. - Idźcie sami. Ja muszę się zająć swoimi pokemonami i trochę potrenować.
Cóż, była to całkowita prawda. Musiałam nakarmić je, a głównie Twilight, a potem odbyć z nią trening. Spotkanie z demonem zbliżało się nieubłaganie, a ja już straciłam kilka godzin.
Nie miałam tego za złe, w końcu to był mój brat, ale teraz musiałam zająć się własnymi sprawami.
_________________



Emilia Lee
KP/Gra/Bank/Box

Kuro
KP/Gra/Bank

Vincent
KP/Gra
 
     
Nani 
jakiś Stwór


Limit dodatkowych KP: 2+1
Dołączyła: 14 Paź 2018
Posty: 527
Ostrzeżeń:
 1/5/7
Wysłany: 2018-11-26, 15:37   

Twój tata kiwnął tylko głową i zapakował się razem z Charmeleonem i Harrym do auta. Tak w o ogóle to jaszczur nie usiadł w środku tylko na przyczepie, twój tata jeździł czarnym, terenowym pickup'em. Tak. Tam jaszczur niczego nie spali.
Zostałaś więc sama razem z pokemonami a Quilava powiedziała
- Ten jaszczur miał jakieś powiązanie ze snami. Dobrze dla nas, że nie był w pełni mocy bo wtedy mógłby nieźle namieszać. Coś jak Darkrai tylko gorzej... To znaczy tak mi się wydaje. Jako Ziemska istota ciężko mi dokładnie wyczuć przeciwnika...Tak czy inaczej znowu jestem strasznie głodna
Oven podszedł dziwnym, wolnym krokiem do Quilavy, która zmróżyła nieco oczy i nagle ugięły się pod nią łapy. Twój towarzysz szybko złapał ją delikatnie za grzbiet swoimi zębami, przytrzymując ją. Twilight coś mruknęła coś pod nosem, że to tylko osłabienie i czasem jej się to zdarza
- Potrzebuję tylko jedzenia...
Próbowała iść sama ale jej próby spęzły na niczym. Poszłaś więc do kuchni a tam Oven położył samiczkę na płaskiej poduszce, która leżała na jednym z krzeseł. Potem z nieznanego ci powodu położył uszy do tyłu, rozglądając się uważnie. Twilight westchnęła
- Pierdole Yatorusa i Seta. Emilio, mogę Ci opowiedzieć trochę o Secie. Albo o Yatorusie. Pewnie się na mnie obrażą ale nie mogą mi nic zrobić. Chyba, że nie masz na to ochoty i wolisz się skupić na spotkaniu z Demonem
_________________
 
     
DJSzopxX 
Czekając na deszcz


Limit dodatkowych KP: 2+1
Discord: Szotaro Kujo
Dołączyła: 17 Paź 2018
Posty: 389
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-12-08, 12:40   

- Cóż... - Mówię, otwierając lodówkę. - Mamy chwilę czasu, z chęcią posłucham o tej dwójce.
Choć rzeczywiście mogłam słuchać o nich, przygotowując jej jedzenie, prawda była taka, że po tym co mi powiedziała, nie ma opcji, abym była w stanie skupić się na treningu, jeśli nie wyciągnę z niej wszystko, co ona wie o Secie i Yatorusie.
W milczeniu zaczęłam tworzyć jakiś pokarm dla Twilight. W sumie taka chwila spokoju i ciszy mi nawet służyła. Po walce z jaszczurem i spotkaniu z Ritą, rzeczywiście potrzebowałam sekundy dla siebie, aby to wszystko przyswoić. Oczywiście byłam wstanie to poświęcić, jeśli w zamian mogłam wyciągnąć cokolwiek o mych "pracodawcach".
Sama wciąż nie wiedziałam jaki mam stosunek do tej dwójki, raczej wątpiłam, aby mieli jakieś złe i niecne zamiary. Wolałabym jednak, aby traktowali mnie na równi, jak ich wspólnika, a nie jak zwykłego pionka, a nie jest to możliwe, póki jawnie skrywają przede mną swoje sekrety.
- Zacznij opowiadać, a ja w tym czasie przygotuję ci jedzenie.
_________________



Emilia Lee
KP/Gra/Bank/Box

Kuro
KP/Gra/Bank

Vincent
KP/Gra
 
     
Nani 
jakiś Stwór


Limit dodatkowych KP: 2+1
Dołączyła: 14 Paź 2018
Posty: 527
Ostrzeżeń:
 1/5/7
Wysłany: 2018-12-09, 23:54   

Panowała cisza i spokój, atmosfera złagodniała, nie było już niepotrzebnego napięcia. Ty znalazłaś jakieś mięso dla Quilavy i zaczęłaś je przygotowywać dla niej. Oven ułożył się wygodnie pod stołem, ucinając sobie drzemkę a ognista samiczka obserowała cię przez chwilę swoimi dużymi oczami. W końcu chrząknęła i powiedziała

- Zacznę od Set'a. Tylko to bardzo długa opowieść.

Znam Set'a bardzo dobrze i możesz za chwilę odnieść wrażenie...że widziałam jego życie, a przynajmniej część.

Set tak naprawę na imię ma Jadu Sakti i pochodzi z innej planety, Yaoshi, twój wymiar ale pokemony tam nie istnieją. Jest ostatnim przedstawicielem swojej rasy - Illusiorem. Ilusiorzy. Były to potężne i nieśmiertelne istoty władające prastarą energią tamtej planety, która z czasem jednak wygasła. Każdy przedstawiciel tej rasy posiadał inne zdolności magiczne. Najbardziej znanym rodzajem ów energii była ta, która tyczyła się żywiołów jakie można było spotkać. Jednak ta moc zaczęła budzić pierwotny i niszczycielksi strach oraz zazdrość u pozostałcyh ras zamieszkujących niegdyś Yaoshi - Bladoskórzy Haitanie, którzy posiadali wyczulone zmysły.
Ogoniaści i skoczni jak koty Devoni, którzy zaraz po Ilisuorach byli najstarszą rasą na planecie. Ostatni to Urthowie, odważni, rządni przygód i bardzo inteligentni.
Ilusiorzy jednak nie należeli do społeczeństwa, które lubiło wojny czy interesowało się władzą polityczną. Zawsze dążyli do pokoju. Nie mieszali się do wojen które zaczęły być coraz to większą plagą.

Ojciec Jadu był Ilusiorem, ostatnim gdyż matka pochodziła z innego wymiaru i nie była przedstawicielką jego rasy. Innej planety w tamtym wymiarze, nazwano tę planetę Orusium. Była źródłem dzikiej przyrody, tam też mieszkały smoki i prasmoki jak jego przyjaciel Yujin. Tam też poznał co to ojcowska miłość. Możnaby wtedy jeszcze mówić, że jest on w połowie Ilusiorem jednak teraz - on sam już nie wie. Ja też nie wiem.

Razem z matką i ojcem mieszkali w niewielkim domku, który ulokowany był na klifie przy pięknej plaży. Jego tato miał w okolicy przejście do podziemnej jaskini, gdzie w samotności ćwiczył swoją magię- potrafił on tworzyć iluzje. Nie byle jakie, były one tak realistyczne iż ciężko było je uznać za zwykłe omamienie umysłu. Jego imię - Antares- w języku Yaoshi oznaczało to iluzję. Matka natomiast o mianie Livi - w języku Orusium oznaczało łagodość. Kobieta ta nie pracowała, tylko zajmowała się całymi dniami domem. Miała niesamowity dar gotowania, jej potrawy rozpływały się w ustach a mimo tego nie były doceniane w bogatszych gospodach. Przez jakiś czas mieszkali sami, jednak po kilku latach pojawił się mały Jadu Sakti. Jak tylko nauczył się chodzić i mówić, widać było jak ciągnie go do przyrody. Na plaży spędzał cały dzień a rozmaite stworzenia morskie, jak chociażby Twinekelle, podpływały do niego i jadły mu z ręki. Oczywiście Antares liczył na to, że w Jadu ukażą się jakieś moce Ilisuirów. Chciał jakoś przedłużyć istnienie swej rasy, chociaż jego nadzieja z dnia na dzień słabła. Nawet wtedy, kiedy Jadu odkrył iż może tworzyć za pomocą energi otaczającej nas rozmaite przedmioty, jego ojciec wątpił by ten znalazł miłość swego życia. Czy raczej miłość swego życia która byłaby Ilusiorem. Kiedy Jadu miał 10 lat, przeprowadzili się do niedużego, nadmorskiego miasta.

Jadu nie był szczęśliwy w mieście, ojciec zmuszał go aby u potężnego maga rozwijał swoją moc. Niestety strasznie go to męczyło, skumulowanie energi w wyobraźni i nadanie jej realnego bytu w postaci chociażby pióra było dla niego niezwykle trudne. Często uciekał od cywilizacji. Kiedyś dotarł do starej biblioteki na uboczu miasta, gdzie zauważył pewną wielką książkę z symbolem skrzydlatego stwora. Zdjął ją i zaczął czytać.
Dowiedział się wtedy o smokach oraz ich przodkach - prasmokach - które żyją daleko stąd na dzikich terenach. Aby odnaleźć ich krainę należało wpierw znaleźć Reyu Drakor Usuo, co można przetłumaczyć jako Cztery Smocze Wodospady. Oddawano im ogromny szacunek, ponieważ Drakory, bo tak nazywano latające gady, były pierwotnymi mieszkańcami planety. Wykazywały się niesamowitą inteligencją, uczuciami, siłą a niektóre z nich podobno potrafiły kontrolować pierwotną magię rzucając proste zaklęcia. Wejścia na ich ziemie strzegli strażnicy, którzy zabijali nieproszonych gości.
A jednak Jadu zapragnął tam być. Nie udało mi się go wtedy odwieść od tych planów, ja sama zaś poznałam go przypadkiem. Na plaży.

Kiedy skończył 15 lat - na ludzkie lata to okres gdzieś między 5-9 lat - zmarła jego matka. Został tylko jego ojciec u którego widziałam jakąś chorobę...umysłu. Chora amibicja i szaleństwo
Zrozpaczony śmiercią matki Jadu stał się bardzo posłuszny wobec woli ojca. Opanowanie niemalże do perfekcji swojej mocy zajęło mu, wierz mi lub nie, dokładnie 97 lat. Więc w wieku 112 lat - na Ziemskie to okres między 16-20 lat - mógł już naprawdę wiele. Stworzenie z energii wszechświata pióra, krzesła, domu czy ogromnej skały nie było dla niego problemem. Kiedy Jadu miał 116 lat - pamietaj, że Ilusiorzy są nieśmiertelni i stażeją się bardzo wolno - jego ojciec zabrał go gdzieś bardzo daleko. W góry pokryte wiecznym lodem

Set twierdzi, że ta wyprawa bardzo wzmocniła jego kondycję oraz silną wolę. To co przed nim się rozciągało to...nie było miasto. Raczej jakaś forteca przy wielkich, błękitnych kryształach lodu od którego czuć było dziwną aurę. Trzy może cztery duże budynki, żywego ducha dookoła nie było widać. Nawet zwierząt nie widział w okolicy. Miał złe przeczucia. Nagle zauważył dziwną istotę, czarna, bezcielestna, stał kilka metórw od niego i wpatrywaał się w chłopaka swoimi żółtymi ślepiami. Antares zdawał się go jednak nie widzieć, gdyż zdziwił się nagłym postojem syna. Jadu zamrugał kilka razy oczami i już nie widział dziwnego stworzenia. Co gorsza poczuł, że gwałtownie słabnie i traci świadomośc. Kiedy się obudził był w zupełnie ciemnym pomieszczeniu. Nie mógł sie ruszyć, coś go przytrzymywało i to mocno. Na nic poszły jego próby stworzenia ostrza lub czegokolwiek, bo kiedy tylko spróbował zobaczył że w ścianie jest kawałek tego kryształu który zalśnił błękitnym światłem w momencie gdzie powinno ukazać się ostrze zrozumiał, że kryształ blokował jego moc.
Nagle rozległ się znajomy głos, Jady był pewien że należął do jego ojca chociaż po jego słowach....zwątpił. Brzmiały one następująco
- Jesteś w połowie Ilusiorem, nasza rasa była tak potężna i wspaniała. Teraz zostaliście tylko ty i Antres. Jednak nie pozowlimy, byś był tak słaby. Dostaniesz od nas kilka darów...
Ktoś wszedł do pomieszczenia, ubrany w dziwny czarno-błękitny strój. Na twarzy miał maskę przedstawiające jakieś zwierzę, przez co Jadu nie wiedział kto to był. Ten ktoś wbił mu w rękę ostrą igłę, która wypełniona była złotą substancją która wlewając się do ciała Jadu sprawiała, że czuł się on senny i bardzo obolały. Nagle obcy został gwałtownie odrzucony od chłopaka, uderzył w ścianę z takim impetem że rozwalił sobie głowę i zginął na miejscu. Ostatnie co Jadu widział, to Cień o wielkich złotych ślepiach który przybrał postać czarnego gada.

Szaleniec. Jego jedyny celem było zrobienie z Seta maszyny do unicestwienia. Jadu cierpiał katusze...Jednak jakimś cudem nie udało im się złamać Jadu. Co trzymało go przy życiu?
Viraelo oraz myśli o krainie smoków. Jak się okazało Viraelo zamieszkał w jego ciele, tak naprawdę bez konkretnego powodu. Chyba że miał, tylko nie powiedział Jadu pomimo jego próźb.
Viraelo rozmawiał z nim telepatycznie i obiecał mu, że pomoże mu uciec. Ale nie tak szybko. Mówił, że gdzieś go zabierze. W ogóle to dzieki Viraelo, Jadu wiedział, że ktoś usunął mu pamięć. Ale od czego miał swoje niezwykłe moce? Tak więc dyskretnie przypominał sobie kawałek po kawałku swoje życie używając do tego swojej mocy. Zatracił się w czasie i po prostu pewnego dnia, Viraelo oznamił mu, że uciekają. Coś kazał mu zrobić...aż skończyło się to tak, że wylądowali w obcej krainie.

Reyu Drakor Usuo. Tak właśnie nazywała się kraina prasmoków. To tam się przenieśli. A raczej on się przeniósł, ponieważ Viraelo znikł. Set uznał, że odtąd będzie próbował przetrwać w tejże krainie. Jakoś udało mu się niepostrzeżenie przejść obok wodospadów i nie natknąć na strażników. Wtedy też postanowił, że ze swych mocy będzie korzystać tylko w ostatecznej ostateczności. Nauczy się robić to, co tworzył z energi, samemu z użyciem rąk i ciężkiej pracy. Wszystkieog uczył się od nowa, nie korzystał ze swojej magi ponieważ brał to za ułatwianie sobie życia. Przez to stał się też bardzo krytyczny względem siebie, to co robił zawsze go niezadawalało.
Jednak życia mu nie brakło a te z kolei zaczęło się powoli układać, okazało się iż Jadu dosyć szybko przyswaja nową wiedzę i umiejętnóści. Kraina smoków i ich przodków była ogromna, jednak i tak od czasu do czasu spotykał jakiegoś legendarnego gada. Obserwował je zawsze z ukrycia, nie raz i nie dwa na tym spędzał całe dnie. Nauczył się rozpoznawać ich specyficzną mowę, tak że mógłby porozumieć się z nimi w prosty sposób. Wiedział też co złości większość smoków, co lubią, jak polują, jakie są największe i najmniejsze okazy. Obserwował nawet smoki podczas okresu godowego.
Parę razy zdażyło mu się, że nie był zbyt ostrożny i jakiś smok go zauważył. Kończyło się to różnie, czasem smok go ignorował ale najczęściej - kończyło się na atakowaniu Jadu. Smoki nie lubiły innych ras, były nastawione do nich bardzo sceptycznie. Jeszcze tak wtrącę tylko, że używam określenia "smok" ponieważ jest ono Ziemskie, te stworzenia z Yaoshi różnią sie dosyć sporo od ogólnie przyjętego wyglądu Ziemskiego smoka.

kolejny dzień podróży Jadu, który jak zawsze starał się być iście ostrożny by nie spotkać smoka bądź prasmoka. Wędrował przez las w którym to drzewa rosły w nierównych i dosyć dużych odstępach od siebie, ziemia wymieszała się z piaskiem a światło Hinato Diri (co oznacza tyle co Słońce) tańczyło między roślinami w tajemniczym i niezrozumiałym tańcu. Wiatr szeptał coś w swym pradawnym języku a cała okolica zdawała się mówić do Jadu.
Zapominał powoli o tym, co mu zrobili. Nie myślał o tym, nauczył się ponownie kochac naturę a natura jego. Jadu wiedział, że gdzieś niedaleko stąd jest plaża gdyż wyraźnie dało się słyszeć cichy szum fal. Kiedy tak odpoczywał pod jednym z drzew, zobaczył jak coś leży na drzewie przed nim i...najwyraźniej jest ranne. Bez namysłu, po porostu instynktownie, zaczął wspinać się na drzewo. Znalazł tam małego, mierzącego sobie równy metr długości, rannego prasmoka. Zwierzę ledwo co oddychało, miało na boku dużą, głęboką ranę. Kto mógł to zrobić? Najpewniej pisklę oddzieliło się od matki i skończyło się to fatalnie. Prasmok widząc "zagrożenie" jakim mógł być Jadu, zaczął szamotać się i syczeć. Jadu uspokoił go jednym dotykiem i słowami
- Spokojnie, pomogę ci
Użył mowy smoków, może nie brzmiało to zbyt pięknie ale pisklę go zrozumiało gdyż zaprzestało swej desperackiej próby obrony. Tak właśnie Jadu poznał swojego wiernego kompana - Yujin'a. Zaopiekował się nim, opatrzył rany, nakarmił, nauczył polować, spał razem z nim i patrzył jak rósł. W końcu Yujin osiągnął swoje maksymalne rozmiary i pewnego dnia, kiedy to wędorwali ponownie w kierunku plaży, prasmok siłą posadził Jadu na swoim grzbiecie i dużymi susami pognał przed siebie. Od tej chwili Jadu często korzystał z tej "usługi" jaką ofiarował mu Yujin. Między tą dwójką rozwinęła się niezwykle mocna więź, oparta na bezgraicznym zaufaniu do siebie.
Dwanaście lat później Jadu i Yujin zatrzymali się na dłużej w bardzo osobliwym miejscu, było to oczywiście na plaży którą ta dwójka bardzo polubiła. Kilka dużych, osobno stojącycj skał obmywanych przez morze i i wiatr. Prowadziły one do małego kawałka plaży otoczonym w połowie przez wysoki pasm klifów.
Prasmok uwielbiał się na nie wspinać. Jadu natomiast zbyt przesadnie się martwił, że ten spadnie i coś sobie złamie, w najgorszym razie się zabije. Jednak nie powstrzymywał swego towarzysza od wspinaczki, Jadu nigdy nie chciał komukolwiek narzucić swojej woli .

Pewnego razu Jadu wybrał się sam bladym świtem na polowanie do nadmorskiego lasu, który znajdował się całkiem blisko ich tymczasowego "obozu". Uzbrojony w prosty łuk i sztylet, przemieszczał się bardzo cicho i bezszelestnie do czasu aż znalazł swoją ofiarę. Kiedy zakładał strzałę na cięciwę, do jego uszu gwałtownie dobiegł jakiś straszny ryk połączony z okropnym trzaskiem jakby coś dużego złamało się w pół tuż przy jego uchu. Jadu odruchowo zaprzestał polowań i ukrył się w pierwszych, gęstych krzakach jakie miał w okolicy. Wielki cień padł na jego kryjówkę a po chwili w ziemię, dosłownie kilka metrów przed jego nosem, uderzył wielki zielonołuski smok. Zrobił spory krater, kawałki ziemi wzbiły się w górę razem z kurzem i okoliczną roślinnością a drzewa przełamały się jak patyki obrywając ogonem bądź inną częścią ciała smoka. Jadu został obrzucony kwałkami gleby a kiedy wszystko ucichło, mógł rozeznać się w tym co się stało. Spodziewał się raczej, że to jakiś wściekły smok zauważył go i rzucił się w jego stronę aby rozerwać mu gardło. W powietrzu rozległ się inny, wyższy ryk a raczej syk, należący do białołuskiego smoka który odleciał w siną dal. Gad leżący na ziemi miał rozerwane lewe skrzydło oraz wbity pień drzewa w żebro, co powodowało potworne krwawienie. Jadu ponownie wkroczył do akcji, bez namysłu podbiegając do pyska smoka aby go uratować. Smok oczywiście na początku warknął widząc jak nadchodzi, jednak nie miał sił by go zaatakować, wstać czy nawet ooddychać. Jego klatka piersiowa prawie się nie poruszała a krwienie nie ustępowało, z pyska smoka zaczęła wydostawać się kolejna strużka krwi. Starał się go uspokoić ale wtedy...smok dotknął go i powiedział, że przekazuje mu część swojej duszy. Poprosił o zaopiekowanie się jego dziećmi.

Odkopał tam jakiś zakryty mchem dół i znalazł w nim...Dziesięć smoczych jaj. Dotknął je delikatnie i wtedy...Poczuł przepływające po nim ciepło oraz niewyobrażalnie wielką miłość do tych nienarodzonych istotek. Musiał się nimi opiekować, wiedział jak wyjątkowe i ważne będą w jego życiu. Jego kompan również się zbliżył, nieco niepewny co do obecnej sytuacji. Jadu jednak wiedział, że to było jego przeznaczenie. Opieka nad tymi smokami, odchowanie ich aby wyrosły na silne i dumne gady. W głowie słyszał, jak smoki nawołują go piskliwymi odgłosami i swoistymi "dukaniami"
Wtedy pojął, że zyskał z nimi mentalną i duchową więź. Pamiętał słowa tamtego smoka, że każda rana zadana im będzie przez niego odczuwana, każda zdrada będzie boleć i brak jednego z nich sprawi, że będzie czuć pustkę w duszy.

Opieka nad smoczymi jajami dłużyła mu się niemiłosiernie ale w końcu przyszedł dzień wyklucia. Jadu właśnie poddawał się głębokiej medytacji i jednocześnie pilnował temperatury panującej w gnieździe pod drzewem. Yujin często wychodził na polowania, ponieważ Jadu nie mógł ani na chwilę spuścić z oka cennych jaj. Tak minął może rok, aż w końcu pierwszy smok postanowił sie wykluć. Była to Tyao o granatowym, bardzo drobnym futrze oraz nielicznych łuskach. Następny był Pula. Kolejny wykluł się Kruzo oraz Noya, potem Hinata, Liev, Aramisu, Oykiawa, Fenris a na końcu najmłodsza z nich - Fleur de Glorie.

Jego dzieci rosły szybko a ja znalazłąm go w chwili, kiedy cała ekipa szykowała się do jakieś wyprawy. Set za cholerę nie chciał mi powiedzieć co DOKŁADNIE planuje. Mówił tylko, że odkrył sposób na podróże między czasem i przestrzenią a jego syn - Noya - uciekł przez jeden portal. Teraz musiał go znaleźć. Na szczęście Jadu znalazł chwilę na pokazanie mi co się działo przez ostatnie...ponad sto lat. ...

Dobrze, przerwa bo już moje gardło nie daje rady


Przerwała Quilava i zakaszlała a ty.. no tak, ciężko było tego nie słuchać i robić coś innego. Musiałaś usiąść i przeanalizować każdee jej słowo, zadać pytania, być może masz jedyną szansę na to aby wykorzystać tę nagłą otwartość Quilavy.
_________________
 
     
DJSzopxX 
Czekając na deszcz


Limit dodatkowych KP: 2+1
Discord: Szotaro Kujo
Dołączyła: 17 Paź 2018
Posty: 389
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2018-12-18, 16:42   

Tak bardzo skupiam się na opowieści Twilight, że nawet nie zauważyłam kiedy przestał przygotowywać jedzenie dla niej. Więc gdy tylko wróciłam świadomością do siebie, wzięłam się za dalsze robienie, jednak najpierw nalałam wodę do miski i podałam ją samiczce.
- Masz, napij się. - Mówię, kładąc ją przed nią.
Sama zaś wracam do przygotowania posiłku, a przy okazji rozmyślam o tym, co usłyszałam.
Na pewno nie tego się spodziewałem. Set, czy tam Jadu, nie był rozmowny na temat swojej przeszłości, więc sądziłam, że to będzie w miarę krótka i treściwa historia, zamiast tego dostałam długą i dokładną opowieść.
Być może właśnie temu lepiej go poznam i zrozumiem. Na przykład już rozumiałam, o co chodziło z tymi dziećmi.
W głowie chodziło mi za to jeszcze wiele pytań, ale najważniejsze z nich było, jak wplątał się w całą tą sprawą z Omegą. Jednak nie warto było o to pytać i popędzać, lepiej niech sama dojdzie do tego.
Ja zaś czekam cierpliwie, aż wróci do swojej opowieści.
_________________



Emilia Lee
KP/Gra/Bank/Box

Kuro
KP/Gra/Bank

Vincent
KP/Gra
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna

Graficy:::
Sojusznicy:::

Panda
35451075
Yukiyorin

Did
44021735

Daisy7
ania.daisy7

Xioteru
raivvitch

Kyuubi
366671

* Twierdza RPG Makera *
Twierdza RPG Makera

* Mortis *

WAW Pokemon

Hipogryf
Hipogryf.pl - blog fantasy

Vampire Knight
Vampire Knight

Demigods

Wishtown

SNM
SnM

PokeSerwis

Wizard's World

Riverdale

Ninshu

Nemea

Orchard Stable

Rainbow RPG
Rainbow RPG

Disney World

Strefa RPG
Strefa Forumowych RPG

Król Lew

W galopie

YLO

One for All

Over Undertale
over-undertale

Oneiric

Magic Lullaby

Black Butler
BlackButler

Hogwart Dream
HogwartDream

Amaimon
Amaimon

Artemida - Warrior Cats

Drachen

The Avengers

Dragon Ball - Another Universe

Wishtown

Hoshi Fusion

Spectrofobia

X-Men RPG

Virus

Bleach Other World
Bleach OtherWorld



Design by Did, Panda & Daisy7. Only for Pokemon Crystal
Copyright 2016 by Daisy7.

Zabrania się kopiowania tekstów i obrazków autorstwa naszych użytkowników bez ich zgody na użytek innych stron!
Grafika pochodzi ze źródeł internetowych. Nie przywłaszczamy sobie do niej żadnych praw. Jeśli jesteś autorem obrazka wykorzystanego na forum i nie życzysz sobie, by się tu znajdował, napisz do administracji Pokemon Crystal, a zostanie on usunięty.
Pokemon Crystal nie czerpie żadnych korzyści materialnych z prowadzenia tej strony poświęconej serii "Pokemon" - własności Nintendo.

Pokemon Crystal launched 2011-03-23.