Amfiteatr Strefa Gracza Regulamin Ogłoszenia Kalendarz Eventów PokeQuizy Koloseum Dojo Przenosiny Spis MG Pora na przygodę! Strefa PBF Przygody Centrum Handlowe Arcade Centre Konkursy Laboratorium Zacisze Miejsca Spotkań Stragany Ogródki Park Krajobrazowy Safari Kreatywny Zakątek PokeLotto Biblioteka Loteria Karty Postaci Rozmowy
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 


Poprzedni temat «» Następny temat
Lily [W BUDOWIE]
Autor Wiadomość
Gwen Brown 
Uszanowanko!


Limit dodatkowych KP: 2+1
Discord: GwenBrown
Dołączyła: 10 Paź 2018
Posty: 2058
Skąd: Lubelskie
Wysłany: 2019-08-29, 13:47   Lily [W BUDOWIE]



~ PODSTAWOWE INFORMACJE ~

Imię/imiona: Lily
Płeć: Samiczka
Gatunek: Yamper
Wiek: 3 lata
Towarzysz/towarzyszka: Chwilowo brak, ale może kiedyś trafię na jakąś bratnią duszę.


~ SKAN ~



Poziom: 5
Typ:
Ewolucja: Yamper (???) -> ???
Ataki: ???
Nauczone: -
TM/MT/HM: -
Umiejętność: XXX - xxx
Trzyma: ---

~ OPIS FABULARNY ~

Opis wyglądu:

Jak wyglądam, każdy widzi. Nie wyróżniam się jakoś szczególnie na tle innych Yamperów. Tak jak wszystkie mam króciutkie, lekko krzywe łapki, coś w rodzaju żółtej kryzy na szyi, duże żółto-zielone uszyska, przypominający błyskawicę ogonek i wielką łatę wyglądającą jak żółte serce z zieloną obwódką na swoim zadku. Moje futerko ma ładny brązowawy kolor z kilkoma białymi łatami tu i tam. Mama zawsze uważała, że mam też wyjątkowo uroczy żółty nosek i piękne, zielone oczy, ale osobiście nie widzę w nich nic szczególnie wyjątkowego.
Właściwie jedyna rzecz, jaka odróżnia mnie od reszty rodzeństwa to obecność całej masy zadrapań po moich "przygodach". Najbardziej rzucają się w oczy te na uszach, ale na szczęście moje futerko skutecznie ukrywa przed wzrokiem innych różne siniaki czy drobne skaleczenia. Gdyby tylko mama dowiedziała o tych wszystkich wszystkich, których normalnie nie widzi, chyba by się pochorowała.

Opis charakteru:

Według mamy jestem małą wiercipiętą. Robb uważa, że jestem wystarczająco zdolna, aby zadziwić wszystkich dookoła, tylko mi się nie chce. Dolly i Molly stwierdziły kiedyś, że jestem zbyt wścibska. Sam, że trzymają się mnie głupie pomysły, Dziadek zaś, że najlepiej ze wszystkich umiem go podrapać po plecach. A dla taty zawsze będę miała pstro w głowie i "co to ze mnie będzie".
Właściwie... to wszyscy po trochu mają rację. Nie ukrywam, że lubię wiedzieć co się dzieje dookoła i mam tendencję to wściubiania nosa nie zawsze tam gdzie potrzeba. Chyba po prostu jestem zbyt ciekawska, a przez tę ciekawość prędzej czy później rodziły się w moim łebku różne pokręcone pomysły. Dzięki temu odkryłam chociażby dziurę w płocie, przez którą uciekałam sobie na swoje szwendactwo po najbliższej okolicy. Dodatkowo ciężko mi usiedzieć na tyłku dłużej niż dziesięć minut, więc z połączenia tego wszystkiego nie mogło wyjść nic dobrego.
Nauka różnych rzeczy raczej nie sprawia mi kłopotu. No, chyba, że sam proces trwa zbyt długo. Nie jestem szczególnie cierpliwa, lubię widzieć efekt "na już". A jeśli coś jest wybitnie nudne, zdarza mi się rozpraszać właściwie byle czym. Tatę zawsze doprowadzało to do szału, dlatego przeważnie to Robb uczył mnie potem, przerabiając wszystko tak, aby mnie zaciekawić i sprawić, że potraktuję naukę jak zabawę.
Jestem straszliwym uparciuchem, co często skutkowało kłótniami z tatą. Lubię postawić na swoim i jak już sobie coś zamyślę, raczej ciężko zmusić mnie do zmiany stanowiska. Nawet jeśli w którymś momencie zorientuję się, że to na co się upieram nie ma sensu i tak nie przyznam się do zmiany zdania. No, a przynajmniej nie od razu.
Jestem niepoprawną optymistką i raczej ciężko mnie zasmucić ot tak. Właściwie wszystko poza pasterstwem i burzami sprawia mi mniejszą lub większą radość: w ładną pogodę słoneczko miło grzeje i jest ciepło, w czasie deszczu można się babrać w błocie czy kałużach, wiosną kwitną kwiatki, latem można się tarzać w trawie, jesienią w liściach, a zimą w śniegu... Innymi słowy zawsze i wszędzie widzę coś "na plus". Dodatkowo wierzę, że w każdym, absolutnie w każdym jest coś dobrego, tylko trzeba temu komuś pomóc to dobro wyciągnąć na wierzch.
Absolutnie nie umiem przejść obok czyjejś krzywdy. Nie i już! Prowadzi to czasem do pociesznych sytuacji, kiedy próbuję pomagać nawet na siłę, jeśli moim zdaniem ktoś tej pomocy potrzebuje.

Historia:

Urodziłam się pewnej jesieni w niedużej osadzie nieopodal XXX na południu regionu Galar. To spokojny zakątek pełen trawiastych wzgórz, pól i łąk. Nic więc dziwnego, że ludzie szybko uznali, że takie okoliczności przyrody sprzyjają wypasowi owiec oraz rolnictwu.
Przyszłam na świat w wielopokoleniowej rodzinie Yamperów, słynącej na cały region z wysokich umiejętności pasterskich. Przynajmniej tak od samego początku mówił nam tata. Nasi ludzie oraz sąsiedzi naszych ludzi trzymali Wooloo i Mareepy na wełnę, więc siła rzeczy potrzebowali też psów pasterskich do pilnowania stad. Czemu padło akurat na Yampery? Nie mam pojęcia. Ewentualna wzmianka o wczesnym rozdzielaniu szczeniąt na pasterskie i obronne zależnie od tego jakie predyspozycje ma ewentualna ewolucja Yampera Grunt, że o moim przyszłym losie zadecydował jakiś człowiek i to jeszcze na długo zanim się urodziłam.
Początkowo pasterstwo nawet mi się podobało. To był ten krótki okres w moim życiu, kiedy nie żarłam się z tatą o każdą pierdołę dotyczącą owiec. Z pomocą mojego najstarszego brata, dość szybko nauczyłam się co robić, aby owce zachowywały się jak trzeba. Zaganianie stada czy wychylanie się ponad trawę, wypatrując drapieżników było nawet zabawne. Ale do czasu. W którymś momencie zrozumiałam, że owce też przyucza się by robiły konkretne rzeczy. W rezultacie rzadko kiedy trafiała się owca, którą trzeba było sprowadzić do pionu, a o drapieżnikach w tych stronach nie pamiętają nawet najstarsi członkowie mojej rodziny. Znaczy poza dziadkiem Arrem. On pamięta całkiem sporo ciekawych rzeczy.
Mniej więcej w tym okresie zrozumiałam, że smętne tuptanie za stadem owiec oraz patrzenie jak wcinają trawę, to słaba perspektywa na resztę życia. Próbowałam to wyjaśnić tacie, ale to tylko zapoczątkowało cała serię późniejszych kłótni i spięć. W którymś momencie stwierdziłam, że nic się nie stanie, jak cichaczem wymknę się z jednego z przydługich wykładów mojego ojca. Kiedy więc papcio roztaczał przed moim młodszym bratem "cudowny" świat pasterstwa, ja przy pierwszej lepszej okazji po prostu się zmyłam. Nie bardzo wiedziałam co ze sobą zrobić, więc po prostu łaziłam sobie wewnątrz gospodarstwa naszych ludzi. Obeszłam sobie dokładnie chatę, sprawdziłam każdy kąt w ogródku i nawiedziłam chyba każdą szopę czy obórkę jaką dysponowaliśmy. Ale i tu dość szybko skończyły mi się miejsca do "przezywania przygód". Ograniczało mnie ogrodzenie z ciasno splecionych gałązek. Ale kiedyś los postanowił się nade mną ulitować i podczas jednego takiego szwendactwa, znalazłam nieduża dziurę w owym płotku. Trochę powiększyłam ją zębami, wyszarpując kawałki gałązek, trochę podkopałam od dołu- grunt, ze od teraz miałam do dyspozycji moje własne okienko na świat zewnętrzny. Świat, który coraz bardziej zaczynał mi się podobać. Oferował o wiele więcej ciekawych rzeczy niż głupie owce. Mogłam sobie wędrować po naszej osadzie, chłonąc cała masę nowych zapachów i widoków. Chętnie obserwowałam inne pokemony i ich ludzi i co robią. Czasem trafiałam na jakiegoś innego pokemona psa, ale zauważyłam, że ich ludzie trenują tamte psy całkiem inaczej i uczą o wiele fajniejszych rzeczy. Co prawda ja nie nabyłam dzięki temu jakichś niezwykłych umiejętności, ale co sobie popatrzyłam to moje. To była moja odskocznia od nudnego siedzenia na pastwisku- poza płotem mogłam robić o wiele więcej! Ale i to nie potrwało długo...

***
- Lily, co to ma znaczyć?!- głos mojego ojca praktycznie wmurował mnie w ziemię.
Właśnie wracałam przez dziurę w płocie, tak jak zazwyczaj, ale kompletnie nie spodziewałam się, że zastanę akurat tatę. Był zły. Ha, co tam zły- kipiał wręcz wściekłością. Chyba dotąd jeszcze nie udało mi się doprowadzić go do takiego stanu.
- Teraz już wiem, czemu zawsze jesteś taka rozkojarzona, moja panno. Ale to już koniec tego dobrego! Prawdziwy pies pasterski...
- A może ja nie chcę być cholernym psem pasterskim?!
Tata aż się wzdrygnął zaskoczony moim wybuchem. Właściwie sama też się trochę zaskoczyłam, ale w tym momencie chyba coś we mnie pękło i nagromadzona z czasem frustracja, musiała znaleźć swoje ujście.
- Te durne kule wełny tylko siedzą, jedzą albo śpią. Nawet kamień dałby radę je upilnować. Mam już dosyć siedzenia jak ten kołek, bo nasza rodzina to albo tamto! Jakiś człowiek zdecydował za mnie co mam robić i teraz...
- MILCZ!- ryknął ojciec- Natychmiast do domu!
Jakaś część mnie chciała się ugiąć i wrócić z podkulonym ogonem do matki. Ale w tamtym momencie byłam tak wściekła, że ostatecznie zrobiłam coś całkiem innego.
- Po moim trupie- syknęłam i przecisnęłam się przez dziurę w płocie.
Pamiętam tylko ,że byłam wściekła. Bardzo, bardzo wściekła. Biegłam na oślep, byle dalej od domu. Jakiś pierwotny instynkt nakazywał mi też trzymać się jak najdalej od innych ludzkich chat. Ostatecznie zatrzymałam się dopiero na skraju lasu leżącego o wiele dalej, niż zazwyczaj się zapuszczałam. Tam pozwoliłam moim łapom rozjechać się na boki i padłam na trawę, płacząc... ale nie wiem czy ze złości, czy z żalu, że rodzony ojciec nawet nie próbuje mnie zrozumieć. Nawet nie wiem ile czasu tam tak przeleżałam, ale wystarczająco długo, by ktoś mnie znalazł.
- Ładne masz przyspieszenie, siostra- usłyszałam głos brata, co od razu postawiło mnie na równe łapy.
- Robb?- zaskoczona, prawie zaplątałam się we własnych łapach, kiedy się odwracałam- Zapomnij, nie wrócę do domu. Nie tym razem- warknęłam hardo.
Ale Robb tylko się zaśmiał i przysiadł na ziemi.
- Daj spokój, młoda. Oboje dobrze wiemy, że zmuszanie cię do czegokolwiek jest bez sensu. Mama chciała tylko, żebym ci to dał- odparł, i dopiero teraz zwróciłam uwagę na nieduże zawiniątko, które wcześniej położył przed łapami.
Stałam zbaraniała. Prowiant na drogę? Od mamy? Spodziewałam się raczej srogiego ochrzanu i tego, że Robb będzie gotów mnie zaciągnąć do domu choćby i za uszy. Ale to?
- Ja... Mogę odejść?- wybąkałam.
- Teraz już tak. Matka by mnie obdarła ze skóry, gdyby nie udałoby mi się ciebie wcześniej znaleźć i tego oddać- stwierdził zbliżając pysk do mojego i czule trącając mnie nosem.
- Możesz odejść, jeśli na prawdę tego chcesz, ale pamiętaj, że zawsze możesz wrócić. Ojciec się wścieka, ale kiedyś mu przejdzie. Po prostu się martwi.
- Wiem. Ale na prawdę mam już dość- odparłam, odwzajemniając te pożegnalne czułości.
- To... do zobaczenia?
- Do zobaczenia, młoda. Uważaj na siebie.
Na pożegnanie uszczypnął mnie jeszcze leciutko w ucho, tak jak zawsze robił gdy się razem przekomarzaliśmy, a potem powoli ruszył w drogę powrotną do domu. I tak zostałam sama z niedużym tobołkiem z jakiejś szmatki od mamy, a moja "wielka włóczęga" właśnie się rozpoczęła.

Rodzina:

"Arrr!" Revoir - mój ukochany dziadunio, zwany też po prostu "Dziadkiem Arr" W młodości był ponoć niesamowitym psem pasterskim, takim co to żaden drapieżnik nawet nie próbował zbliżać się do stad, których pilnował. I słynął na całą okolicę z niezwykle głębokiego, groźnego warknięcia, a przynajmniej tata zawsze tak twierdził. Chociaż to by tłumaczyło, czemu właściwie mówimy na niego "Arr"... Teraz dziadek jest już stary, nie bardzo na kogoś warczy i głównie śpi, ale zna też całą masę ciekawych historii.
Angus - mój tata. Bardzo surowy i wymagający, zawsze stawia na pierwszym miejscu historię naszej rodziny. Uważa, że obowiązkiem nas wszystkich jest kontynuować rodową tradycję pilnowania owiec i widzę, że czasami żałuje, że Molly i Dolly jednak nie będą tego robić. Dużo zrzędzi, przeważnie na mnie, ale i tak jest bardzo kochany, zwłaszcza jeśli ma akurat dobry humor (czyli rzadko).
Sara - moja mama. Tak jak tata ceni sobie rodowe tradycje, ale jest o wiele cierpliwsza i nie wścieka się aż tak jak tata. Czasem myślę, że jej jest zasadniczo wszystko jedno jak ostatecznie skończymy w życiu, ale wspiera tatę, żeby nie było mu przykro. Uwielbia kwiaty, więc jak coś czasem przeskrobałam, zawsze przychodziłam do niej z jakimś małym bukiecikiem w pysku. Tylko nasi ludzie czasem nie byli z tego zadowoleni, ale nie wiem dlaczego.
Robb - mój najstarszy brat z innego miotu, z którym jestem najbardziej zaprzyjaźniona. Sam już miał kilka razy szczeniaki, ale i tak nie zapominał o naszym istnieniu i bawił się z nami, gdy byliśmy mniejsi. Mówi, że kiedyś zastąpi tatę w roli Głównego Psa u naszych ludzi, ale na razie też musi go słuchać. Jest bardzo miły i zawsze mi pomaga. Dobrze wie, że nie lubię tej całej pasterskiej roboty i nie przymusza mnie do tego tak jak rodzice. No, zazwyczaj...
Dolly i Molly - moje starsze siostry, bliźniaczki- różnią się tylko małymi, czarnymi plamkami pod okiem: Molly ma swoją pod prawym, a Dolly pod lewym. Przyszły na świat dosłownie w tym samym momencie. Szczęściary, urodziły się z nietypowym, białym futerkiem i nie muszą przechodzić tych wszystkich głupich treningów na psa pasterskiego. Robb wyjaśnił mi, że są tresowane na psy do towarzystwa dla bogatych ludzkich dam. Z tego powodu dość szybko przestały się z nami bawić i zrobiły strasznie nudne- nie wolno im robić właściwe wszystkich fajnych rzeczy! Chociaż kiedyś podejrzałam je, jak dla zabawy przeciągały sobie jakiś szalik.
Sam - mój młodszy brat. Tata uważa, że będzie idealnym psem pasterskim, bo zawsze słucha poleceń i robi dokładnie to czego się od niego chce. Nigdy nie sprzeciwia się tacie i czasem zdarzyło mu się na mnie nakablować, ale i tak go lubię. Właściwie kiedy tylko tata pozwala nam na trochę swobody, z Samem wychodzą najfajniejsze wygłupy.

Ponadto jest jeszcze cała masa dużo starszych braci i sióstr, wujków, cioć oraz znamienitych przodków, rozsianych w bliższej bądź dalszej okolicy, który to kultywują (lub w przypadku co zamierzchlejszych przodków "kultywowali") rodową tradycję. I wszyscy, zgodnie z tą tradycją, byli i są Yamperami.


~ CIEKAWOSTKI ~

- Straszliwie boję się burz. Tak bardzo, bardzo- staram się wtedy koniecznie schować w jakimś ciasnym i osłoniętym miejscu.
- Kiedy coś mnie bardzo mocno wystraszy albo wpadnę w tarapaty zaczynam wyć. Niby wiem, że to głupie, bo może mnie znaleźć ktoś niezbyt przyjazny, ale... z drugiej strony może to być też ktoś przyjazny i pomocny, prawda?
- Przy silniejszych emocjach, zdarza się, że po moim futerku pełgają takie małe wyładowania elektryczne. Nie są jakieś silne, ale niechcący zdarza mi się kogoś "kopnąć".
- Nie lubię owiec. Nie i już. To chyba przez ten cały trening pasterski i teraz każda wygląda dla mnie jak głupia i bardzo nudna kula wełny.
- Szybko się uczę... ale też szybko się rozpraszam kiedy coś mnie nudzi.
- Jako jedyna z rodzeństwa nauczyłam się skutecznie łapać swój ogon!
- Jakoś zawsze umiałam poprawiać innym humor nawet nic nie robiąc. Nie wiem jak, jakoś tak samo wychodziło. Może ma to jakiś związek z tym jak się gibam na swoich łapkach? Hm...


~ CELE ~

- Znaleźć sobie jakiś cel w życiu, który zdecydowanie nie będzie związany z pasterstwem.
- Nauczyć się jak najwięcej różnych technik i sztuczek- kiedy inni to robią, to wygląda taaak fajnie! No i to na pewno dużo ciekawsze od pilnowania owiec.
- Znaleźć sobie jakiegoś kompana do podróżowania, bo samemu to tak troszkę smutno czasem, a tak to byłoby zdecydowanie o wiele bardziej lepiej.
- Przeżywać masę przygód po drodze- pomagać innym, rozwiązywać zagadki i różne problemy. Skoro już uciekłam z domu, niech to będzie najfajniejsza włóczęga we wszechświecie, tak, że jak będę o tym opowiadać swoim dzieciom i wnukom to będą robić takie "Ooo!".

To tylko moje podstawowe cele i nie wykluczam wysnucia jakichś mniej lub bardziej istotnych, zależnie od tego co mnie spotka po drodze.


~ EKWIPUNEK ~

- 2x Lum Berry
- 15x Tamato Berry
- 2l wody mineralnej

~ Mini-event lub Pogoda ~
DD.MM.RRRR - x lvl
_________________
Gwen Brown - KP | Box | Bank | Trofea | CD | Ogródek | Park | Stragan | Zacisze | Dojo | Nieobecności

Ariana - Poke-KP

Lily - Poke-KP

Astrid - KP | Box | Bank | Trofea
XXX
Ostatnio zmieniony przez Gwen Brown 2019-09-22, 17:57, w całości zmieniany 6 razy  
 
     
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandpurple created by spleen modified v0.3 by warna

Graficy:::
Sojusznicy:::

Panda
35451075
Yukiyorin

Did
44021735

Daisy7
ania.daisy7

Xioteru
raivvitch

Kyuubi
366671

* Twierdza RPG Makera *
Twierdza RPG Makera

* Mortis *

WAW Pokemon

Hipogryf
Hipogryf.pl - blog fantasy

Vampire Knight
Vampire Knight

Demigods

Wishtown

SNM
SnM

PokeSerwis

Wizard's World

Riverdale

Ninshu

Nemea

Orchard Stable

Rainbow RPG
Rainbow RPG

Disney World

Strefa RPG
Strefa Forumowych RPG

Król Lew

W galopie

YLO

One for All

Over Undertale
over-undertale

Oneiric

Magic Lullaby

Black Butler
BlackButler

Hogwart Dream
HogwartDream

Amaimon
Amaimon

Artemida - Warrior Cats

Drachen

The Avengers

Dragon Ball - Another Universe

Wishtown

Hoshi Fusion

Spectrofobia

X-Men RPG

Virus

Bleach Other World
Bleach OtherWorld



Design by Did, Panda & Daisy7. Only for Pokemon Crystal
Copyright 2016 by Daisy7.

Zabrania się kopiowania tekstów i obrazków autorstwa naszych użytkowników bez ich zgody na użytek innych stron!
Grafika pochodzi ze źródeł internetowych. Nie przywłaszczamy sobie do niej żadnych praw. Jeśli jesteś autorem obrazka wykorzystanego na forum i nie życzysz sobie, by się tu znajdował, napisz do administracji Pokemon Crystal, a zostanie on usunięty.
Pokemon Crystal nie czerpie żadnych korzyści materialnych z prowadzenia tej strony poświęconej serii "Pokemon" - własności Nintendo.

Pokemon Crystal launched 2011-03-23.